środa, listopada 29, 2017

Zasmakowane...

Zasmakowane...
Lubię gotować i piec. Sama nie wiem dlaczego aż tak wielką sprawia mi to przyjemność...bo po tym wszystkim czeka na mnie zawsze pełny zlew naczyń...ale ta przyjemność rozsmakowania się wygrywa. Nie zawsze jest też tak, że wszystko wychodzi ale staram się nie poddawać i nadal próbować różnych smaków. Zauważalne jest też to, że od dłuższego przebywania w domu moja aktywność kulinarna bardziej się rozszerzyła ale myślę sobie, że teraz jest właśnie najlepszy moment. Za jakiś czas czeka mnie powrót do pracy (oj będzie płacz:() i pewnie nie znajdę zbyt wielu czasu na nowości. Chociaż kto wie, może rzeczywiście jak się bardzo czegoś chce to dąży się do tego żeby jednak znaleźć czas i to zrobić. Oby tak było. Bo szkoda życia żeby nie spróbować czegoś nowego, a póki jest się zdrowym i można to moim zdaniem żal by było nie skorzystać. 
Co do kuchni, to mam nadzieję, że tam gdzie kiedyś zamieszkam będzie zmywarka i dużo miejsca do pichcenia. Oj wtedy to będzie szaleństwo:) 
Dzisiejszy post miał być zbiorem kilku przepisów, które bardzo polubiłam i które mogę polecić. Choć wiem, że każdy z Nas ma swoje upodobania smakowe i też nie zawsze wszystkim da się dogodzić...hehe.
Co by dużo się już nie rozpisywać to w kwestiach śniadaniowo, obiadowo, słodkościowo, kolacyjnych...polecam

ŚNIADANIOWO
---
Zawijaski na szybko


Zawijaski sprawdzają się gdy marzy się właśnie ciepła przekąska, śniadanie lub nawet kolacja.
Pamiętam jak pierwszy raz skosztowałam je u przyjaciółki Agati... już wtedy wiedziałam, że będę do nich powracać.
Aby je zrobić potrzebujemy: ciasto francuskie, pesto (najlepiej zielone - ja tym razem dodałam czerwone bo okazało się, że tylko wydawało mi się, że mam zielone), ser feta, pomidorki suszone w oleju i na tym można by poprzestać ja dorzuciłam kilka listów rukoli i czarne oliwki. W zasadzie za każdym razem można zmieniać składniki.


Zawijaski wkładamy do piekarnika na 200 stopni na ok. 12 minut (aż do zarumienienia). 
Ps. a jeszcze powiem, że są też dobre na zimno i można je zabrać do pracy.

Pasto-sałatka z makrelą


Składniki nieskomplikowane bo:
- makrela wędzona sztuk 1 (rozdrobniona)
- ogórki kiszone sztuk 2 (pokrojone w kostkę)
- jajka ugotowane na twardo sztuk 2 (pokrojone w kostkę)
- a do tego majonez... tak około1-2 łyżek (jak kto woli).
Doprawienie solą i pieprzem jest wskazane.

Bułeczki posmarować i zajadać.

Przepis użytkowany przez Nas od dawien dawna, jeszcze za czasów studenckich i narzeczeństwa:)

OBIADOWO
---
W tym dziale polecę Wam dwie książki, jedna z nich to "Rodzinna kuchnia Lidla. 40 sprawdzonych przepisów na wspólne chwile i pyszne dania". Lubię do niej zaglądać. 
Wiele przepisów wstrzymuję aby zrobić je razem z córcią gdy troszkę podrośnie, niektóre robię sama.



I tak na przykład z polecenia Agnieszki z Agafia-art skusiłam się na spróbowanie zupy. Na co dzień, dotychczas jadałam tradycyjne zupy teraz powoli wkraczam w nowy rozdział. Choć przyznam, że zupencje miały należeć do męża i tak po części jest jednak nowości należą całkowicie do mnie.

Zupa z ciecierzycy z mleczkiem kokosowym wyszła mi smakowo. 
I w zasadzie to po niej otworzyłam się na nowe smaki jeśli chodzi o zupy.


Samo wydanie książkowe bardzo zachęca do wypróbowania


Ryba pieczona w ziołowym pesto
Z tej samej książki jeszcze wcześniej przed zupą spróbowałam pieczonej ryby...teraz jest to jedno z ulubionych dań rybnych, przygotowuje się je szybko i jest bardzo smaczne...no i przede wszystkim zdrowe:)


Nasze pierogi z twarogiem
Długo szukałam przepisu pysznego, farsz zawsze wychodził w porządku ale ciasto nie zawsze, zazwyczaj problemem była twardość...teraz już bezproblemowo (dzięki Sister)


Składniki:
- 3 szklanki mąki
- 1 szklanka gorącej wody
- 1 jajko
- 3/4 łyżeczki soli
- 1 łyżeczka oleju

Wszystkie składniki zagniatamy, rozwałkowujemy, odznaczamy okręgi....i pakujemy farsz do środka

Farsz twarogowy
500g twarogu
1-2 żółtka
2 łyżki cukru pudru (do smaku...tu bywa różnie bo dużo zależy od twarogu)


Pierś z kurczaka z pieczarkami w sosie śmietanowym



Uwielbiam robić obiady, które można przygotować wcześniej a gdy nadchodzi moment karmienia wystarczy tylko dogotować makaron, ryż i podgrzać sos. Udało mi się taki znaleźć, niby nic wykwintnego ale smakowite to to jest, więc jeśli ktoś lubi kurczaka, pieczarki, cebulkę i do tego śmietanę to polecam.
W przepisie polecają podawać z ziemniakami lub kaszą ale miałam taką ochotę na makaron, że inaczej być nie mogło.
A więc dziś na obiad poleca się pierś z kurczaka z pieczarkami w sosie śmietanowym.
Ooo, a przepis odkryłam tu
http://allrecipes.pl/przepis/10306/pier--z-kurczaka-z-pieczarkami-w-sosie--mietanowym.aspx

Przy obiadach wspomnę Wam jeszcze o jednej książce, która w zasadzie cały czas leży na wierzchu, nie odkładam jej na półkę....
To nowa książka Ani Starmach "Pyszne obiady"



Działam z nią zupowo, makaronowo, zapiekankowo i risottowo...
w kolejce czekają jeszcze słodkości. Polecam, idealna jest też dla początkujących, przepisy nie są skomplikowane, większość składników można zakupić w osiedlowych sklepach i ....po prostu działać.
było risotto kurczakiem i dynią, zapiekana ziemniaczana z ryba, kotleciki mielone, spaghetti carbonara i bolognese, była i zupa koperkowa...




czas na SŁODKOŚCI
---
Batony owsiane


Zachciało się, więc zrobiłam... można by rzec batoniki owsiane polecają się na przekąskę
Robi się je bardzo szybko, co dla mnie duże znaczenie...

Składniki:
2 banany
2 łyżki miodu
2 szklanki płatków owsianych
garstka jagód goji, rodzynek, orzechów włoskich, daktyli.
Mieszamy, wykładamy na keksówkę wyłożoną papierem do pieczenia, "ubijamy" i wkładamy do piekarnika na 20 minut na 180 stopni. Po wystudzeniu chowamy do lodówki, żeby stwardniały. Później kroimy. 
Mąż stwierdził, że wcale nie są takie słodkie jak się na początku robienia wydawało. 
Też tak uważam, dlatego będę bawiła się kolejnymi dodatkami. 

Przepis i pomysły na dodatki znalazłam tu
http://lifemanagerka.pl/2014/03/domowe-batoniki-owsiane/
Z resztą, polecam blog Agnieszki


Nasz Blok czekoladowy
Oj, no muszę Wam go przypomnieć, bo grzech by było go nie spróbować. Pisałam już o nim na drugim blogu czyli moim Pamiętniku kulinarnym, który ostatnio mało jest aktualizowany ale kto wie może i tam zrobię porządki. Idą święta więc może ktoś się skusi.


Składniki:
- 500dag mleka w proszku
- kostka margaryny Kasia
- pół szklanki wody
- 6 łyżek kakao
- 2 szklanki cukru
- herbatniki (3 małe opakowania)
- można dodać orzechy, rodzynki (po 3 garście z każdego)
Wykonanie:
Mleko w proszku wymieszać z: kakao, herbatnikami, rodzynkami, orzechami i herbatnikami.
W garnku zagotować cukier, wodę i margarynę. 
Po zagotowaniu dodać wcześniej wymieszane mleko w proszku, kakao, herbatniki, orzechy.
Następnie wlać do tortownicy lub keksówki i po ostygnięciu wstawić do lodówki.

KOLACYJNIE
---
Sałatka warstwowa


przepis dla chętnych na dużą miskę....troszkę jest przy niej pracy, ale powiem Wam, że warto. Najczęściej robimy ją przy okazji świąt, bo wychodzi jej bardzo dużo i jest dosyć syta..
Można zapakować ją do jednej dużej przezroczystej miski, wtedy widać ladnie ułożone warstwy albo zrobić dwie mniejsze wtedy można kogoś obdarować.

Składniki:
Dwie torebki ryżu ugotować z dwoma łyżeczkami Vegety

1️ warstwa 
jedna torebka ryżu z przyprawą carry
dwie średnie cebule pokrojone w kostkę 
trzy średnie ogórki kiszone pokrojone w kostkę 
pół słoika ketchupu 

2️ warstwa
jedna torebka ryżu 
trzy jajka ugotowane pokrojone w kostkę
jeden pęczek szczypiorku pokrojony, posypany solą i pieprzem 
pół słoika majonezu 
jedna duża papryka pokrojona w kostkę 
dwa pomidory bez skórki pokrojone w kostkę 
jedna puszka groszku 
pietruszka i koperek do posypania

Tarta z cukinią
Ooo, i ten przepis to też zdradziła mi przyjaciółka i też go polubiłam. Dla Nas, dla gości...taka kolacja na ciepło. Czasem na takie też się ma ochotę.


Składniki:
- ciasto francuskie
- 1 jajko
- 100-150ml śmietany 30%
- 1/2 piersi z kurczaka pokrojona w kostkę i podsmażona
- 1 mała cebula pokrojona w kostkę i podsmażona
- 1 cukinia obrana i pokrojona w plastry
- 1/2 opakowania fety pokrojona w kostkę

Wykonanie:
Ciasto francuskie wyłożyć plastrami cukini, położyć kurczaka z cebulą, posypać fetą. Doprawić przyprawami np. papryka, sól, pieprz, bazylia, oregano. 
Wstawić do piekarnika na 15 minut, na 200 stopni. 
Jajko wymieszać ze śmietaną, doprawić i zalać farsz, piec jeszcze 15-25 minut aż się zetnie. 
Zamiast cukinii można dodać podsmażony szpinak i można też zrobić wersję bez kurczaka.

*
Ciasto francuskie stało się u mnie dosyć popularne...więc mogę Wam polecić jeszcze Tosty francuskie z szynką, żółtym serem, pomidorem i ogórkiem. Zajadałam takie u siostry....pakujemy po plasterku każdego składnika, posypujemy ulubionymi przyprawami i zapiekamy około 10 - 12 minut w 220 stopniach.


Albo jeszcze Warkocz z ciasta francuskiego z plasterkami piersi kurczaka w pesto, żółty ser, kukurydza i rukola...i posypujemy ziołami prowansalskimi.




Czas na moje dzieciaczki
---
Słoiczki i soczki
Mam małego młodzieńca i powoli rozszerzamy dietę, w jej ramach czynię małe owocowe słoiczki.
Owoce i warzywa mogą być albo gotowane w wodzie albo na parze, moga być też pieczone. Później je blenderuję, mieszam smaki, pakuję do małych słoiczków i wekuję.


Soki powstają gdy wybieram gotowanie owoców w garnku z dodaniem wody.





Gdy odleję sok, zostają do zmiksowania owoce, które później  również pakuję do małych słoiczków lub od razu trafiają do brzuszka.


Kolejny etap wekowanie...zakręcam i wkładam do wody, gotując je około 20 minut.
Tak wyglądają nasze zapasy na kilka dni.


Mam też książkę, która inspiruje do zrobienia nowości dla dzieciaczków, czasem wystarczy dodać jeden lub dwa składniki do tego co dotychczas i wychodzi coś zupełnie innego w smaku. Warto próbować i najważniejsze to się nie poddawać. Wiem, że niestety czasem jest tak, że dzieciaczki moje nie mają na coś  ochoty...a ponieważ są jeszcze zbyt male aby to powiedzieć przed zrobieniem to cóż zrobić...trzeba to przeczekać.


 Na rynku nie dawno ukazała się też nowa książka godna uwagi "Do brzucha malucha i całej rodziny. Niecodzienna książka o tym, jak codziennie jeść zdrowo, mądrze i smacznie." Napisały ją dziewczyny, które obserwuję na Instagramie...Daria Rybicka I Katarzyna Bonczek....chyba muszę się w nią zaopatrzyć:)

Hit naleśnikowy panienki Lei
No wiecie, nie będę ukrywała....choć to może nie do końca takie zdrowe ale aktualnie niestety ulubione danie...tego by nigdy nie odmówiła. Co to?
A to proszę są to zwyczajnie zwyczajne naleśniki, posmarowane kremem czekoladowy i wyłożone kawałkami banana....nie ukrywam, że ja też je bardzo lubię...pamiętam jak z koleżanką i jej córcią udawałyśmy się jeszcze nie tak dawno do naleśnikarni i zamawialiśmy naleśniki z nutellą, bananami, gałką lodów waniliowych a do tego...herbatka earlgrey z jaśminemmm....fajne czasy


ooo i proszę jakże by inaczej mogłabym skończyć....tylko na słodko.

A Wy co polecacie?

Miłego tygodnia Wam życzę

Pozdrawiam
Agea

środa, listopada 22, 2017

Moje Ci one...przywołane do okazania

Moje Ci one...przywołane do okazania
W jednym z pierwszych postów opublikowanych po dłuższej przerwie, zostałam poproszona o pokazanie albumów widocznych na szafeczce. Obiecałam, że to zrobię...a jak obiecałam to z chęcią wywiązuję się z zadania. Muszę się Wam przyznać, że to dzisiejsze podsumowanie sprawiło mi ogromną przyjemność, bo nie na co dzień sięgam do tych wszystkich swoich robótek. Część z nich to pamiętniki i zapisane w pełni notesy. Tych ostatnich nie wyrzucam mimo zapełnienia, bo części spisanych pomysłów i marzeń nie zdążyłam jeszcze zrealizować. 
I nawet nie myślałam, że aż tyle mam ich wszystkich "pobunkrowanych" w szafkach, szufladkach i na pułkach. Dziś nadejszła wiekopomna chwila pokazania ich razem.


Robiłam je wszystkie z czystej przyjemności, z zwykłej radości tworzenia. 
Powstawały od momentu założenia bloga aż do dzisiaj. 

Notesy, zeszyty i puszkowce
I tak na przykład w kwestiach rysunkowo-notatnikowych szyłam okrycia na notesy, kalendarze, zeszyty i teczki. Zdarzało się, że i użyłam kolorowej okleiny, starej podkoszulki czy swetra.


Teraz współdzielę je ze swoją córcią, co mi w ogóle nie przeszkadza, przemieniamy okładki, pierzemy, odziewamy. Piórnikujemy lub pakujemy do puszek.
Zabawa puszkowała jak widać trochę trwała...fascynacja przeminęła w momencie jak już wszystko co mogłam zapuszkowałam:)
Ale kto wie co przyjdzie jeszcze do głowy...a cos już mi tam chodzi...myślę, że zupełnie inny kształt da nowe możliwości.

Les segragatos...


czyli segregatory w koszulkach...tak, w koszulach męskich w większości. Sporo ich się uzbierało, a to dokumenty domowe, a to praca, a to szablony, a to materiały na lekcje, instrukcje sprzętów...i tak przybywało, przybywało...ale jak widać nigdy ich za dużo nie ma.


Moje love
Takie tylko miłosne, czyli nasze kartki ślubne od gości, nasze listy miłosne i tylko nasze zdjęcia...album wymaga uzupełnia...zdecydowanie.


Moje pamiętnikos, wspomnienios
(hmmm...chyba na jakiś hiszpański pójdę, bo coś mnie ewidentnie ciągnie w tym poście)


Moi scrapowi ulubieńcy, nie wiem co w nich jest takiego ale te uwielbiam chyba najbardziej.
czyli moje i tylko moje zapiski...ku wspomnieniom.

Notatnikos
Mam jeszcze notatniki, z pomysłami na święta, z ulubionymi sklepami, miejscami, notatnik szyciowy - wymiary, skrawki materiałów i notatnik włóczkowo-szydełkowy.
Notatnik szyciowy jest chyba teraz najbardziej użytkowany, bo zdecydowanie więcej szyję...taki czas...


Albumos
Nasze albumiki....no właśnie i tu trzeba się przyznać, że ten jeden, ten u góry, to powinien być uzupełniony. A ponieważ nieźle narozrabiałam z dyskiem zewnętrznym i naszymi zdjęciami tam nagromadzonymi to chwilkę to jeszcze musi poczekać.


W zasadzie to je też bardzo lubię:)
Dużo ulubionych zdjęć z wakacji, sesje rodzinne na łące...można tak patrzeć, patrzeć i uśmiechać się.

Biletos


Zbieramy bo lubimy:)

Pichcenie

Tego nie mogło zabraknąć, lubię piec, gotować...zbieram, zapisuję, wklejam wszystko to co wydaje mi się godne wypróbowania. Pewnie...a nawet mogę powiedzieć na pewno na tych się nie skończy.
Niektóre przepisy znajduję prawie od ręki...ciach i jest, pamiętam, gdzie co się znajduje.
Część pisana ręcznie, część drukowana, cześć kserowana... może dobrze by je było jakoś rozdzielić tematycznie...muszę to bardziej przemyśleć.


Nauczycielos
A teraz...czas sie znowu przyznać...
Tak, jestem nauczycielem...
Tak, zbieram kartki z życzeniami od uczniów


Bardzo je sobie cenię, widać w nich pracę uczniów ale też i czasem rodziców...cieszę, się, że mogę je mieć:)

Mężuś
No dobrze, niech będzie ...mąż też doczekał się czegoś. Trochę narzekał, aż w końcu się doprosił.


Album urodzinowy powstał z okazji aż 35 urodzin...jest w nim wszystko...od maleńkości aż do osiągniętego na ten czas wieku, jeśli macie ochotę podglądu, tu szczegóły.
Album z Lordem Vaderem powstał na pierwszy Dzień Ojca...wszystkie zdjęcia --- tylko tata z córcią w wersji b&w...a teraz czekają jeszcze te z synem...
(Tak mam męża, który jest fanem Star Wars)...cóż zrobić...jakoś trzeba żyć

Córuś moja



Tak, tu już trochę poszalałam...to pewnie  przez ciążę i przez tą szaloną miłość do córci...
pamiętnik ciążowy, notes z zapiskami mądrości, segregator na pierwsze rysunki, mini album ze wszystkimi osóbkami i zwierzakami z rodzinki i album...który czeka na nowe zdjęcia...i musi się doczekać.

Syneczku Drogi


No nie wiem, czy mam coś na swoje usprawiedliwienie, chyba tylko to....hmm, chyba nie mam jednak usprawiedliwienia. Koniecznie muszę zrobić coś dla synka.
Pamiętnik ciążowy jest w 100% uzupełniony...i jest w nim w razie też wszystko to co chciałabym mu kiedyś powiedzieć jak będzie już starszy.
ciąg dalszy nastąpi...bo bardzo chcę...

Muzyka w duszy gra


Bardzo lubię śpiewać, ale zdolności w tym temacie raczej nie mam.
A ponieważ mimo to lubię podśpiewywać i jakoś dzieci to znoszą to zrobiłam Nam śpiewnik.
Wszystko to co znane, zasłyszane i trochę też i nowe.
Nie zawsze pamiętałam zwrotki więc stwierdziłam iż wspomóc się można...na początku córcia aż tak bardzo się nie angażowała w odśpiewywanie...ale teraz zmieniło się to za sprawą naklejek.
Do każdej piosenki doklejona jest naklejka tematyczna (np. żabka, kaczka, lalka, pies,...) i córcia wybiera o czym będziemy śpiewać. Bardzo polecam. Nasz śpiewnik jest zalaminowany...i mimo częstego używania ma się jeszcze naprawdę dobrze.

Ogoniasty


Nasz kiciuś, a jakże...on też ma swój album. Od maleńkości, od pierwszych chwil z nami.
W domu, w podróży, na spacerach, jako kibic...czy podczas snu.
Te wybrane kocie chwile:)

Zakładki czytajkowe


Nie wiele potrzeba do szczęścia, naprawdę nie wiele...skrawek materiału, skrawek papieru, tasiemka, wstążka, zawieszka, koronka....
Bardzo je lubię i wiem, że powinnam mieć ich znacznie więcej...

----
Co do albumów i notesów...jestem mile zaskoczona ich trwałością, w środku wszystko trzyma się na swoim miejscu...mimo iż niektóre mają w tym momencie około 7 lat...
na okrycia czekają jeszcze struśkie albumy...ale wiem, że na wszystko przyjdzie jeszcze czas...i one też będą zcraftowane.

I wiecie co, już nie mogę się doczekać kiedy dzieciaczki przejawią ochotę zrobienia własnego swojego osobistego notatnika albumu czy pamiętnika:)

....
Zgadnijcie jakiego pudła będę najbardziej strzec podczas przeprowadzki...
(no i oczywiście jeszcze akwarium z rybeńkami będzie pod szczególną opieką)

Pozdrawiam
Agea


środa, listopada 15, 2017

Czapencje, chustencje i kominy...na zimno

Czapencje, chustencje i kominy...na zimno
Huhu ha huhu ha nasza zima zła. Szczypie w oczy, szczypie w uszy. Mroźnym śniegiem mocno prószy...
no ciekawa jaka będzie zimna tego roku.
Ja chucham na zimne i szyję otulacze na głowy i szyje...dla córci, synka i chrześniaka. 
To się może wydać trochę dziwne ale materiały wybrałam i kupiłam już w sierpniu. I w zasadzie dobrze wyszło, bo kto wie czy miałabym teraz czas je szukać.
A tak wpadły w oko i w wolnej chwili po troszku cięłam i zszywałam. 
Także, że tak powiem jestem w czas...
no może po za tym kominem co to go zaczęłam rok temu szydełkować...ten cały czas mruga do mnie jeszcze z szafeczki...
w tym roku postawiłam na dresówkę...


nie ukrywam, że urzekły mnie wzory...no te misie...rozumiecie...nie mogłam się powstrzymać
dla najmłodszego człowieka w rodzinie powstał komplecik z 3 części...czapka z uszami(ocieplanymi), chusta pod szyję i komin.





(hihi...spokojnie w domu nie chodzi w czapce)

dla najstarszego...czyli mojego chrześniaka powstał komplet czapka i komin...takie niedźwiedzie na poważnie...bo to już starszy przedszkolak...




a dla małej panienki...wybrałam jelonki na różu...
na początku uszyłam czapkę i dużą chustę...a później dorobiłam jeszcze mini chustkę, żeby nic jej tam nie zawiewało...





Niech im będzie cieplutko...




jak już tak szyłam, i szyłam to uszyłam jeszcze okładkę na nowy, kolejny zeszyt rysunkowy 
oraz piórnik...na magicznie kolorowy długopis


Pamiętacie takie cudeńka?... pokazałam córci...i to pstrykanie bardzo się jej spodobało:)


...poszukuję jeszcze kredki, z kolorowymi, przekładanymi końcówkami...takiej podróżnej kredki...co to moglibyśmy ją też brać na wszelkie wyjazdy...


Ah, i jeszcze jedno, nie wiem jak Wy ale Ja sezon na na pomarańcze i mandarynki uważam za otwarty...
bez nich nie wyobrażam sobie zimy:)

Pozdrawiam
Agea

Copyright © 2016 Agea Happiness-Moje Pasje , Blogger