środa, października 18, 2017

Domowego zabawiania ciąg dalszy - zabawki uszyte

Powiem szczerze, że lubię te zabawki i właśnie chyba dlatego tak dużą frajdę sprawia mi ich robienie.  Zdarzało mi się usłyszeć „Chciało Ci się?” - Hmm…myślę sobie…Jak mogło mi się nie chcieć, przecież to dla moich milusińskich robię, dla Nas, dla naszej wspólnej zabawy, radości i spędzania czasu. Mam nawet małą nadzieję, że kiedyś razem wymyślimy jakąś fajną grę i może napiszemy nawet bajkę.
… inna sprawa to kwestia czasu na ich zrobienie, tu jest już gorzej tzn. trudniej ale kto ma za dużo czasu? Mi go zawsze brakuje, a jeszcze jak pomyślę o powrocie do pracy to już widzę czarne chmury na horyzoncie…brrr…dlatego staram się o tym powrocie nie myśleć tylko zająć się czymś innym.
Nie żebym nie lubiła swojej pracy (szkoła!) ale wiem, ale wiem ile czasu trzeba na nią poświecić, żeby mieć poczucie, że wykonuje się ją najlepiej jak można i potrafi.
Przez ten rok, co to na chwilę zniknęłam z blogosfery zasiadałam troszkę do maszyny. Nie zawsze wszystko udało mi się skończyć w odpowiednim czasie ale coś jednak powstało i mogło być też spożytkowane w celach zabawowych.
I tak powstały 3 zabawki: woreczki, teatrzyk domowy i pierwsza książeczka sensoryczna.

Worki, woreczki…


Zacznę od najprostszej zabawki szyciowej. Myślę, że każdy ją zna.Tradycyjne woreczki, często wykorzystywane podczas zabaw ruchowych w przedszkolu jak i na w- fie w szkole. Szycie nie wymaga specjalnych umiejętności, w zasadzie można je też zrobić bez użycia maszyny,…choć z nią jest na pewno szybciej. Woreczki wypełnione są kaszą, grochem, ryżem, ciecierzycą, fasolą, soczewicą…są też różnej wielkości. I czasem myślę, że fajnie by było gdy doszyć jeszcze kilka sztuk, bo za chwilę dołączy do zabawy drugi zawodnik.


U Nas cieszą się sporą popularnością, bo mają sporo zastosowań. Póki co używamy ich do:
- Celowania do pudła lub tarczy namalowanej na podłodze (markerem kredowym)
- Przerzucania do siebie – z ręki do ręki (Ratunku!)
- Utrzymania równowagi, gdy kładziemy je na głowie (bardzo smieszne)
- Podbijania na stopie czy nodze (wcale to nie takie łatwe)
- Łapania stopą i przenoszenia (na ten czas jeszcze trudne)
- Żonglowania (uuuuu...uuu)
- Nauki kolorów i wzorów, określania wielkości i ciężkości (z tym nie przesadzamy, bo za bardzo edukacyjne...hihi) 




Mamy też worek na woreczki….ze względów porządkowo-organizacyjnychJ



Teatrzyk domowy


Szycie…Ja, czyli mama pocięłam zasłonki (no trudno), znudziły mi się co zrobić. Tak już mam. Trochę pocudowałam, pozszywałam i zawisł sobie ten teatrzyk. Wisi na drążku…na którym można by ćwiczyć bicepsy ale póki co nikt nie rwie się do tych ćwiczeń. W planach było jego zdjęcie ale z braku czasu ostał się i chociaż tak został wykorzystany…a nie przepraszam muszę sprostować drążek sprawdza się też do suszenia ubranek (na wieszaku) gdy zabraknie już miejsca na suszarce. Hehe.
W każdym razie, jeśli ktoś się skusi na zrobienie to polecam mniej prześwitujący i bardziej sztywny materiał. Chociaż jeśli powieszę teatrzyk jakby na odwrót tzn. widzowie są w małym pokoiku a aktorzy w przedpokoju to prześwitu w zasadzie nie ma.


U Nas teatrzyk nie jest jeszcze wykorzystywany „profesjonalnie”  ale wszystkim znany spektakl „Akuku” wywołuje zawsze dużo uśmiechów i widzowie są też bardzo zainteresowani tym co dzieje się za kulisami.


Szycie nie było mocno skomplikowane, jedynie troszkę czasochłonne, bo jednak trochę elementów się tam uzbierało.  Ale myślę, że warto było go zrobić dla tych właśnie uśmiechów no i oczywiście braw.
Co do „profesjonalnych” aktorów, a byli i owszem w planach ale tak pogrążyłam się rozmyślaniach: czy uszyć, czy wyciąć z kartonu i zrobić na patykach, że w końcu do tej pory nic nie zrobiłam i korzystamy z pluszaków i jednej cudnej pacynki owieczki, którą podarowała Nam babcia Ania.


Mała Panienka też lubi aktorzyć...ale są to widowiska bardzo, bardzo żywiołowe...


(no wiecie o co chodzi... pewnie zawijaliście się kiedyś "jak naleśnik" w zasłony)
Ja tak i pewnie mała ma to po mnie.

Teatrzyk doczekał się oczywiście woreczka (ach, jak ja lubię te woreczki)



Książeczka sensoryczno - manipulacyjna „Zima” taka Quiet book "Winter"


Ta pora roku dopiero przed Nami, więc w sam raz kolejny raz zostanie spożytkowana. Uszyłam ją w grudniu zeszłego roku. Karty książeczki zrobione są z grubszego filcu a na nim w większości również filc tylko już cieńszy, przyczepiany za pomocą taśmy rzepowej.
Przyznam, że nad tą książeczką sporo siedziałam. Co chwila przychodziły mi do głowy nowe pomysły na strony, tylko już czasowo nie dałam rady ich zrealizować. No a później pomyślałam, że przecież spokojnie niektóre z nich mogą być w kolejnych częściach „Wiosna”, „Lato” i „Jesień”….z tym, że na te kolejne części to chyba, trzeba będzie jeszcze poczekać (oby nie trwało to lata).
W każdym razie filcu mam pod dostatkiem, więc nie wykręcę się tak łatwo.
Na tamtą chwilę miałam takie pomysły i ostatecznie powstało 9 stron oraz okładka, która też jest zabawowa.














 Co małe rączki mogą robić:
- ubierać choinkę (bombki są w woreczku),
- jeździć sankami, dzwonić dzwoneczkami,
- wiązać kokardy przy prezentach (trudne zadanie i w następnej wersji zrobiłabym większe i dłuższe tasiemki)
- zbudować iglo z klocków lodowych (puzzli)
- liczyć koraliki (na łańcuchach choinkowych)
- "budować" lepić bałwana (3 kule, kapelusz i nos - nos musimy dorobić, bo zginął w niewyjaśnionych okolicznościach),
- ogrzać ręce czyli założyć lalce rękawiczki,
- tworzyć bombki w różnych kształtach zaczepiając sznurek o różne guziczki (np. gwiazdy, koła)
- zajrzeć Mikołajowi pod brodę (hehe - tylko dla odważnych)






Czy warto było ją tworzyć? Oj tak, każda strona to nowa zabawa (i to zajmująca), co w przypadku mojej córci  się bardzosprawdza, bo jak już kilka postów wcześniej pisałam wymagania to ona ma spore.  Musi się coś dziać…moje dziecko nie odpoczywa. Nawet we śnie się rusza i mówi…hihi.
Dziś to na tyle, następny post to już kompletny misz masz zabawkowo hand made-owy:)
Kto nie ma dość to zapraszam za tydzień.
Pozdrawiam, słonecznie, kolorowo i jesiennie z naszego placu zabaw


Agea

Ps. Asia (Addicted to crafts) na pewno coś tam znowu odstawiła, więc wbijacie do niej na bloga w ciemno. Nasz pakt wspierający blogowanie póki co działa, co przy dwójce - czwórce pociech (nawet często chorych) jest naprawdę…zadziwiająceJ
Prawda Asieńko?

9 komentarzy:

  1. Lubię sobie w nocy poczytać i wiem teraz jedno... pracowita z Ciebie osobistośc :) Piękne rzeczy tworzysz dla dzieciaczków, myślę że w dobie zabawek Fisher Price i innych cudów to bardzo cenne :) Koniecznie drukuj zdjęcia do albumu, żeby maluchy kiedyś zobaczymy jak się bawiliscie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu, no lubię sobie popracować właśnie w taki sposób. A jeszcze fajnie jak się widzi, że ktoś chce się tym bawić, wtedy chce się robić kolejną zabawkę. Cały czas myślę o uzupełnieniu albumów, nasz dysk zewnętrzny już 3 tydzień jest w naprawie i dużej nadziei nie dają. Teraz wiem, że trzeba już wszystko na bieżąco robić np. raz w miesiącu bo później to już się tyle uzbiera, że przeglądanie i wybieranie zajmuje dużo czasu. No a czasu coraz mniej.

      Usuń
  2. Ślicznie poszyłaś :) Nam mamom to chyba zawsze czasu brakuje a mimo to i tak go znajdziemy a to na uszycie czegoś dla pociechy a to na zabawę :D Pomysły masz fantastyczne i świetnie je realizujesz na pewno Twoja córcia będzie miała wspaniałe wspomnienia z zabaw z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. No właśnie nie wiadomo jak ale jakoś się udaje chociaż troszkę znaleźć. Ale tego powrotu do pracy to jednak się boję.

      Usuń
  3. Podoba mi się ta woreczkowa organizacja. Dzięki temu wszystko jest na swoim miejscu.
    Teatrzyk super. I jaką puchatą ma widownię :))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już poza okresem dzieciństwa . Blizej mi teraz do wnuczków. Ale pamiętam zabawę W teatrzyk, gdzie oczy się kleją ze zmęczenia, w głowie pustka , żeby wymyśleć fabułę , a dwie pary ciekawskich oczu wypatrują dalszego ciągu.
    Podziwiam, że nie idziesz na łatwiznę i szyjesz,wymyślasz, kombinujesz.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa...

Copyright © 2016 Agea Happiness-Moje Pasje , Blogger