środa, września 20, 2017

Wiosna w pokoju milusińskich

Siostra i brat w jednym spali pokoju.
Siostra po prawej a brat po lewej.
Każde z nich kącik swój mały miało i każde z nich mamę do szycia namawiało.
No wiem…Fredro to Ja nie jestem.

W każdym razie…post dzisiejszy o pokoiku młodych moich będzie. Pan Iwcio zamieszkał w nim na wiosnę a Panienka Leucia już znacznie wcześniej. Pogodzić  trzeba było pierwiastek dziewczęcy z chłopięcym.  Uwijałam się więc z brzuszkiem jak mogłam, bo chciałam zdążyć  jeszcze przed rozwiązaniem. Wiedziałam, że jak nie zrobię tego "przed" to "po" raczej nie będzie szans a przynajmniej nie wiadomo kiedy.

Plan był taki…pokoik póki co musi być wspólny, 2 łóżeczka, miejsce na ubranka, miejsce na zabawki…jasno, przytulnie, miło…

Kolory…. Postawiłam na pastelowy róż, szarości i niebieskości
Realizacja…kolory ścian pozostały bez zmian, są i będą białe (chyba zawsze)
kolory mebli pozostają bez zmian, są i będą białe 
jedynie wielka szafa wnękowa pozostała do przemalowania…była niebieska teraz jest już biała

wykładzina…o matko, najgorsza decyzja remontowa jaka została podjęta 8 lat temu. Wcześniejsi właściciele mieszkanka również mieli wykładzinę i jakoś tak wyszło, że Nam też się jej zachciało (o zgrozo). Jakikolwiek kolor by nie miała było by źle, jakiekolwiek włosie by miała raczej też by było źle.
Być może po części winien jest kiciuś, który lubi robić w niej dziury wyjmując grube sploty ale też odnotowaliśmy przypadki zrzucenia przez niego doniczek z kwiatami no i były też fakty rozlania przez Nas kawy, herbaty…niestety nawet profesjonalne firmy piorące niebyły w stanie zdziałać cudów. Hmm, może następni właściciele będą bardziej rozważni.
Ale nie o wykładzinie miał być to post…choć powiem Wam, że nie poleciłabym wykładziny za nic.

Dodatki…
Chciałam zrobić od siebie jak najwięcej, uszyć, wyszydełkować, zrobić plakaty…  Marzył mi się pokoik zrobiony handmade, taki gdzie większość rzeczy jest zrobwykonana prze ze mnie tzn. uszyta, odnowiona, pomalowana.

I wyszło Nam coś takiego


Siostra przekazała swoje łóżeczko braciszkowi (bo trzeba się dzielić) a w zamian dostała…trochę większe (zamiana opłacalna).

Jest sporych rozmiarów, ale sprawdza się doskonale do usypiania i do czytania bajek. Przydaje się też  w chorobie, kiedy trzeba być czujnym (można skorzystać z dolnej wysuwanej części).
Jednak takie łoże wymaga wygodnych poduch do podparcia…uszyłam więc kilka poszewek. 
Pewnie kiedyś sprawdzą się w poduszkowej bitwie.

Półeczkę domek odkupiłam kiedyś u Moniki z zmiloscidostaroci, bardzo mnie zauroczyła ale była w kolorze ciemnego drzewa i jakoś nie grało mi to z resztą zamierzenia, więc ją odmalowałam. Półeczkę z szydełkową kropelką zrobiłam sama z drewnianego pudełeczka, w którym były sprzedane Biedronkowe akcesoria do SPA. 
Łapacz snów podarowała Nam przyjaciółka.


Półeczka ze zwierzyńcem została zdobyta na Pchlim targu, później odmyta i odmalowana…cały ten zwierzyniec to również zdobycz za grosze. Podobnie z resztą jak szafeczka na książki, drewniane pudła i kołyska.
Takie polowania to Ja lubię...oczywiście nie wszystko za jednym razem...w końcu trzeba dawkować przyjemności.


Na małej szafeczce zamieszkały też szydełkowe twory: Misiek, Pani Świnka i Lisek, zrobiła je dla Nas przemiła Karmelowa. Był jeszcze Pan Kiciuś, ale akurat towarzyszył córci w żłobku.

Na większej szafeczce zamieszkały Misie, jeden z nich jest tak stary jak Ja (hihi). Mamy tu też moje notesy, podręczne albumy i przerobioną lampkę Ikea, którą kiciuś uwielbia przetrącać wskakując na szafę, która u góry wypełniona jest mięciutkimi segregatorami (pieca w domu nie mamy ale to miejsce chyba mu go zastępuje).


Oczywiście długo nie wytrzymywałam i co jakiś czas coś przestawiałam. 
W pewnym momencie miś nawet przeszedł operację łapki, bo mu podczas zabawy odpadła (bidulek).


Do usypiania, do otulania uszyłam dla milusińskich po kocyku i podusi

 


Kącik malutkiego można by rzec rozgwieżdżony...tak mi to jakoś do niego pasowało. Uszyłam zasłonę do łóżeczka, okrycie na otulacz z Ikei i girlandę. 
Ciutkę nawet udało mi się złapać do rąk szydełko i zrobiłam zawieszkę z pomponami.


A ponieważ drukarka się popsuła i punkt drukowania był dosyć daleko, sama zmalowałam coś do ramek, oczywiście zainspirowałam się Internetem bo jakoś w tej kwestii nic mi do głowy samo wtedy nie przyszło.


Nasz kącik zabawkowy...malutki, bo malutki, ale prawda jest taka, że w większości przypadków zabawki lądują w naszym większym pokoju...czasem i w przedpokoju, kuchni i balkonie również.


Skrzynie...ojoj...ile musiały się naczekać na kółka...według męża takie sprawy muszą się odpowiednio długo uleżeć...brrr
Zamysł był taki, że skoro zabawa często przenosi się w inne miejsce to może łatwiej będzie taką skrzynię przetransportować; tam się rozłożyć i zebrać się z całością z powrotem.

Ściana po lewej, czyli rameczki i zawieszki...


i obowiązkowo kącik fana Star Wars...(ale o tym napiszę jeszcze w innym poście)


Uszyłam też firaneczki z pomponami, ale zdjęcia po całości nie zrobiłam...
(hmm, jak widać wybrałam wtedy idealną pogodę na zrobienie zdjęcia)


no a później znowu przemieniłam firaneczko-zasłoneczki na inne...bo lubię coś zmieniać


tak na wiosnę wyglądał kącik przy oknie...
Pana Konika biegunowego upolowała babcia Ania na Pchlim targu...ja odmalowałam i długo Nam służył...teraz chwilowo odpoczywa.
Domek zmontowałam z dużego pudła, użyłam do jego ozdobienia okleinę meblową (dzięki Agafiart za inspirację) ale też i gazety, styropian...i wiecie co, on nadal mimo zabawy trzyma się dobrze:)

Ach, nad Nami dyndała jeszcze szydełkowa girlanda, którą dzielnie nawlekałam z dużym już wtedy brzuszkiem 
(o matko jak ten zawodnik w środku mnie wtedy kopał)


O i to taka cała prawda o pokoiku...mam nadzieję, że za bardzo Was nie zanudziłam. 
Wiem, to tylko pokoik i to tylko przedmioty, ale bardzo lubię to miejsce...jest takie Nasze:)

Za tydzień napiszę jeszcze o pokoiku w wersji późno-letniej i wczesno-jesiennej....nie wytrzymałam i znowu coś tam troszkę pozmieniałam.

pozdrawiam z kubkiem gorącej herbatki, z miodem, cytryną i imbirem

Agea

ps. ciekawe co tam Asieńska znowu u siebie wymyśli...hihi

15 komentarzy:

  1. wyszło pięknie brawa dla MAMY!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspólny pokój!Wow. U mnie Franio z nami i tak chyba do 18. Boję się, że Franio mógłby nie przeżyć jednej wspólnej nocy z bratem. Bardzo się cieszę z tego wpisu, bo na IG to tylko takie węższe kadry kojarzę, a bardzo mi się podoba jak ocieplasz swoimi pracami ich świat. Ja niby potrafię różne rzeczy zrobić, ale wyobraź sobie, ze gołe ściany Stasio ma. Nawet miałam Ci zdjęcia słać, żebyś mi poradziła jak to zabudować. PS. Bardzo się, cieszę z tego naszego wspólnego blogowania, bo powiem Ci, że gdyby nie to to ja bym szybciutko odpuściła powrót, szczególnie jak zaczęłam się bawić IG.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi, oj przeżył by, przeżył. Iwcio za dnia tam drzemkuje sobie a w nocy póki co blisko Nas. Póki co oboje się je budzą w nocy o różnych godzinach, więc żeby w miarę spokojnie przeżyć te momenty tak to wygląda. Panienka by go w nocy zagadała. Co do dekoracji, to co chwila coś zmieniam i przestawiam. A luknij może jeszcze na mój profil na Pintereście (kids room), tam zbieram różne inspiracje...może coś Ci wpadnie w oko dla Stasia. Ps. ja też się cieszę, że udało się Nam zmotywować, bo może i bym coś czasem napisała, ale czy tak regularnie to nie jestem pewna.

      Usuń
  3. Te albumy wyglądają bardzo ciekawie! Zrobisz kiedyś post o nich?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, czemu by nie:)
      powspominam trochę, bo albumiki i notesy są już na blogu tylko w różnych odstępach czasu były ukazywane.

      Usuń
  4. Pomysłowo udekorowany pokoik. Dziewczynka ma coś dla siebie i chłopczyk też. Pięknie. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczny pokój! Tyle tam fajnych rzeczy, że nie sposób wybrać tylko jedną, która jest naj. Bardzo spodobały mi się skrzynie na kółkach ze względu na ich funkcjonalność.
    I generalnie super jest to, że prawie wszystko w tym pokoju dziecinnym jest ręcznie zrobione.
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa...

Copyright © 2016 Agea Happiness-Moje Pasje , Blogger