środa, września 27, 2017

Gdzieś pomiędzy latem a jesienią - pokoik dzieci


No proszę, mamy już jesień.
Stwierdzam: przy dzieciach czas płynie zdecydowanie szybciej. To lato przemknęło wyjątkowo śpiesznie i to na pewno z powodu moich dwóch szalonych milusińskich.  Wydawać by się mogło, że jestem w domu i ''nic nie robię'' oprócz zajmowania się oczywiście dzieciaczkami albo może w zasadzie i robię tylko ciągle też to samo: pranie, gotowanie, zakupy, sprzątanie.
Więc mam/powinnam mieć bardzo dużo czasu, no przecież te czynności robi się cały czas, więc i wprawę się w nim nabiera.(HAHAHA) 

Razem Nam się na pewno nie nudzi…potrafię wynaleźć też sobie kilka dodatkowych zajęć podczas krótkich drzemek (nie moich). Tak jak pisałam w ostatnim poście chciałam aby pokoik i nasze mieszkanko miało jak najwięcej rzeczy zrobionych własnymi rękoma i pewnie dlatego, że lubię zmiany i lubię też szyć to właśnie w tych przerywnikach pomiędzy zabawą, jedzeniem i usypianiem zasiadam i próbuję zrobić coś z niczego.
Pokoik dzieci jest bardzo wdzięczy jeśli chodzi o zmiany. Próbuję bawić się kolorami ale ciągle jeszcze czuję, że coś jest niedokończone.
Jak to w pokoju dzieci nie tylko zabawki muszą być funkcjonalne...tak, żeby tylko coś stało, bo ma stać raczej nie ma szansy. Większość rzeczy jest w ciągłym użyciu, więc musi dzielnie znosić podrzucanie, przesuwanie, miętoszenie...i upadanie. Z dużą większością zabawek mała chce zasypiać....i tak na przykład oprócz Nas, kiciusia, książek na łóżku ląduje jeszcze koń, kasztany, zwierzaki, auta i przytulanki. Po zaśnięciu wszystko oczywiście jest odkładane...ale ta scena, gdzie nie można się ruszyć bywa dosyć zabawna...bo jednak jakoś trzeba po cichu wstać.

Co u Nas
Aktualnie pokój jest w klimacie gdzieś pomiędzy latem a jesienią.
Z tygodnia na tydzień pewnie (jeśli czas się znajdzie) będzie się coś zmieniać.
Ale kasztanów, liści i szyszek nie mogło już Nam zabraknąć.


I tak...korale koloru kolorowego miałam potraktować na początku jako girlandę, ale moje dziecię tak je sobie upodobało, że stwierdziłam iż jeszcze sobie powiszą, jak na korale przystało. Półeczka, jest tą samą półeczką co w ostatnim poście tylko zmieniłam jej kartonowe tło i lokatora. 
Tamborek wypełniłam kawałkiem wydzierganego komina i ususzonymi liśćmi.
(hmm...nie wiem co mi kiedyś przyszło do głowy, żeby zrobić pierwszy szalo-komin w takim kolorze - chyba nie wierzyłam, że kiedykolwiek go dokończę). A, że tak skończy wisząc kawałkiem na ścianie to już na pewno nie.
---
Będąc jeszcze w klimacie letnim stworzyłam rameczki..."Jesteśmi indianami"


a później dorobiłam jeszcze girlandę i zaplotłam nawet warkocze!!!


i tak zawisły te rękodzieła później  na ścianach


A co to? - zapytacie.


Moja mała panienka lubi auta...nie żartuję. Tą pasją zaraził ją mój chrześniak.
Pomyślałam, że skoro już są, to trzeba by je jakoś przechowywać i pewnego dnia dorwałam tekturę, nożyczki, materiały, korale, sznur i powstała półka nieidealna.


Półka po kilku tygodniach zmieniła jednak swoje przeznaczenie i zamieszkały na niej zwierzaki i ludziki z jajek niespodzianek oraz lidlowe smerfy.


i chyba za niedługo półeczka będzie potrzebowała wzmocnień.
Na pewno z innego tworzywa byłaby bardziej wytrzymała ale ta tektura i tak była odporna na codzienne zabawy.

Spytacie, a gdzie są te auta...
jest pewna nowość w pokoiku
babcia Ania lubi polować (spokojnie, lubi polować na pchlim targu) i upolowała dla Nas tą o to półkę,
 i żeby tylko...
babcia Ania ją Nam nawet pomalowała i przywiozła. 
A My tą półkę tak sobie zagospodarowaliśmy.


babcia Ania upolowała jeszcze świecący globus...taki ogromniasty i jeszcze kręcący się...


Nad globusem dynda girlanda, która ma swoją osobistą nazwę "Girlanda Maja", nie wiedzieć czemu ale córcia kojarzy ją z pszczółką Mają...hmm, może to przez te skrzydełka.
W sierpniu nad łóżeczkiem zawisł też latawiec, zrobiony z dwóch patyków, kawałka materiału i sznurka


oprócz latawca uszyłam jeszcze proporczyk i doczepiłam literkowy napis "HAPPY".
W pierwszej wersji pomysłu, napis miał być z materiału i miał być przyszyty w całości...jednak stwierdziłam, że przy moich niespokojnych rączkach pewnie za jakiś czas coś zmienię, więc jest kartonowy i lekko doszyty. 
ooo, i to chyba jedyna rzecz z tej ściany, która nie jest ściągana lub macana...hehe.


Co do latawca...Aktualnie latawiec już odfrunął, bo wiadomo, za oknem bywało w niektóre w dni dosyć wietrznie.




ooo, taki Nasz deko miszmasz...aż strach pomyśleć co będzie gdy nastanie zima...brr
Póki co rzeczy, które zdejmuję ze ścian i szafek, chowam do pudła i przechowuję na inny dobry/odpowiedni moment. 


A jak tam to u Was bywa, trzymacie te swoje różności, sprzedajecie, oddajecie chętnym, przerabiacie...?

O, to tyle o pokoiku milusinskich, przez jakiś czas nie będę już Wam spamowała dekoracjami...
nie znaczy, że nie będzie się nic działo.
Kolejne posty będą raczej edukacyjne...uuuuu
będzie troszkę o zabawkach, książeczkach i czasie z moimi urwisami:)

Ach i koniecznie zajrzycie do Asi i zobaczcie jak ładnie dyndają u niej kwiatki. 

Pozdrawiam i zapraszam za tydzień w środę.

Agea

PS. Powiem Wam tak skrycie, że bardzo chciałabym mieć taki dzień na nic nie robienie (choć w zasadzie to nie wiem też czy tak potrafię nic nie robić). 
Ale taki dzień dla siebie…no wiecie wstaję wyspana(haha), ktoś mi robi pyszne śniadanko, obiad, spacer po plaży, może jakieś małe SPA, kolacja...?  
O tak, już to widzę…i może nawet za 18 lat się uda to spełnić.

10 komentarzy:

  1. Jesteś bardzo pracowita, i twórcza też bardzo jesteś :) Tylko pozazdrościć, naprawdę. Tak wiem, ja też tworzę, ale ze wstydem przyznaję (niestety), że nie poświęcam aż tyle uwago pokoikom moich dzieci... U nas mniej więcej wygląda to tak, że One malują przy mnie przy stole, kiedy ja maluję, albo ja maluję a one razem ze mną w pokoju będą, układają jakieś klocki, puzzle, w tym czasie rozmawiamy ze sobą, ale najczęściej przerywam te rozmowy, bo muszę lecieć wstawić pranie, obiad ugotować, co zajmuje bardzo dużo czasu posprzątać, spacery, zawieźć przywieźć... tak, ja też nie pracuję zawodowo i "siedzę" w domu z dziećmi.
    O spa nie myślę, nawet się nie łudzę :) Taką mam sytuację a nie inną, ostatni raz kiedy byłam bez dzieci 2 godziny (nie żartuję) to w w jeden dzień w styczniu tego roku, nie narzekam jednak, lubię być z Nimi, a z tego, co widzę, to One ze mną :)
    Tylko... muszę więcej popracować nad większym zaangażowaniem, taka refleksja po przeczytaniu Twojego postu. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj Sylwio Droga, no wiesz, ja widziałam co Wy tam razem porabiacie. I widziałam ten cudny pokoik, który mnie też bardzo zauroczył.
      Korzystam z czasu jak mogę, bo leci naprawdę szybko, obawiam się, że jak wrócę do pracy to prawie nic nie dam rady zrobić czy uszyć, bo nie będzie kiedy (no chyba, że we śnie). Co do SPA - ja bym się tak łatwo nie poddawała. Póki co wiem, że nie jest to jeszcze realne bo są też ważniejsze rzeczy ... ale może kiedyś na wspólnym rodzinnym wyjeździe uda mi się znaleźć choć godzinkę na maseczkę z ogórka:))

      Usuń
    2. Ja wiem wiem, tak w moim odczuciu to wygląda, jakiś narzekacz mi się włączył - już przeszło ;)
      Życzę dość szybkiej realizacji ogórkowego SPA, pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Słuchaj, możesz wkładać te rzeczy w kartony i wysyłać do mnie:)Czekam kiedy Wam się znudzi ta nieidealna półka. To mój absolutny numer jeden.

    OdpowiedzUsuń
  3. Stworzyłaś niepowtarzalny pokoik. Oryginalny i przytulny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzę o takiej białej komodzie, na której stoi globus, tylko w kolorze drewna:-) Gdzie udało Ci się taką upolować? Jestem w trakcie urządzania pokoju dla mojej Alusi:-) będę się inspirować:-)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, tą komodę/bieliźniarkę kupiłam u Pana, który sprzedaje i odrestaurowuje meble. Ja wybrałam w stanie surowym i zabieliłam. Pan mieszka w Markach i ma swój profil na FB a sprzedaje też przez też mebelki przez allegro i OLX https://www.olx.pl/oferty/q-marki-antyki/

      Usuń
  5. Pięknie ozdabiasz pokoik dzieci :) Fajnie tak zmieniać dekoracje :)
    Co do wolnego czasu dla siebie...dobrze Cię rozumiem.. :) Moi chłopcy mają już 6,5 i 4 więc coraz częściej udaje mi się uszczknąć ciut czasu dla siebie (poza pracą, obowiązkami domowymi.. ;) a pół roku temu po raz pierwszy od urodzenia dzieci pojechałam na babski weekend z koleżankami :))) Ale z drugiej strony, ledwo dotarłyśmy na miejsce już nie mogłam się doczekać kiedy wrócę i ich poprzytulam ;) Ech..te mamuśki... ;) Życzę Ci tych momentów dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa...

Copyright © 2016 Agea Happiness-Moje Pasje , Blogger