piątek, grudnia 29, 2017

Grudniowo, zimowo, świątecznie...

Grudniowo, zimowo, świątecznie...
Grudzień trwał a Ja staram się z niego czerpać wszystko co najlepsze. Chwytałam każdy dzień, każdy moment najlepiej jak potrafiłam. Korzystałam z chwil razem i z tych, kiedy maluchy spały i mogłam zrobić coś sprawiało mi przyjemność.
Dekoracje zimowe są wdzięcznym tematem, dlatego z radością coś tam u siebie w domku zmieniam. Czasem naprawdę nie wiele potrzeba aby stworzyć coś co przywoła klimat albo współgra się z tym co dzieje się za oknem.
I tak na przykład powstała 
girlanda z szyszek i szydełkowych gwiazdek


Troszkę sznurka, kilka szyszek i kilka gwiazdek zrobionych przez naszą blogową koleżankę.
Napis z ozdobnej taśmy klejącej. I gotowe.


Rysunek na szybie


Pamiętam, że ten pomysł podpatrzyłam u Was dziewczyny, było to rok temu i wtedy też zrobiłam go u siebie. Wykorzystałam marker kredowy o którym już w wielu postach pisałam.
Pamiętam, że jak umyłam później okno to zrobiło się jakoś tak pusto.
W tym roku ponownie więc jest i nie ukrywam, że robi Nam troszkę klimatu...

Lampka nocna 


Lampka nocna czyli tzw. light box towarzyszy Nam od pewnego czasu. Upolowałam ją (go) i oprócz funkcji oświetlania sprawdza się jako zabawka w układanie literek i znaczków. Czasem na chwilę ją chowam by później na nowo się z niej ucieszyć.
Tym razem przyszedł pomysł właśnie na taki napis...przywołujemy śnieg.
Na szafce obok niej zamieszkał też pewien uśmiechnięty zwierz...


Jest jeszcze półka domek w kolejnej odsłonie. Zmiany następują gdy nadchodzi pomysł.
Coś drgnęło i tym razem padło na takie kolorki:)



Mini zmiany nastąpiły i w tym zakątku...


---
Coś z maluchami...jak najbardziej ta pora roku też daje kilka możliwości
Co prawda w tej części grudnia śnieg nie spadł ale zawsze pozostają zabawy domowe.

Kolorowanki zimowe


Naklejki świąteczne... bardzo u Nas popularne


Zabawa obiadowa...czyli naleśniki w wersji zimowej 


Zabawki zimowe handu mejdu...


Po pierwsze: butelka z kulkami, wodą, gliceryną, brokatem i niespodzianką bałwankową dla najmłodszego


Po drugie: słoiczek z bałwankiem, wodą, gliceryną, brokatem i śnieżnymi kulkami dla starszej


Cieszymy się też książkami 



i bajki


Mi marzy się aby obejrzeć chociaż kilka filmów


No i było też oczywiście pakowanie prezentów


a w międzyczasie narodził się też pomysł na zawieszki do prezentów
Pudełko chusteczkowe znalazło swoje drugie zastosowanie...



Grudzień pełen jest też nowych zapachów...


A w związku z ubieraniem choinki nastąpiło też oficjalne odpakowanie pudła ze świątecznymi ozdobami a w nim znalazłam
pudełka z bomkami


Powiem Wam, że przy dzieciaczkach i kocie ten pomysł z owiajniem w kawałek materiału sprawdza się bardzo dobrze, bo nawet jeśli coś spadnie to jest spora szansa, że nic się nie tłucze a jeżeli już się tak stanie to zostaje w środku.

Są też i  inne ozdoby i nawet starusieńkie pudełko z lampkami


i pudełka z naszymi zeszłorocznymi pierniczkami


Jak już jesteśmy przy ozdobach choinkowych to w tym roku zrobiłam odciski rączek naszych pociech, na pamiątkę z nadzieją, że przetrwają...
Robiliśmy już je kiedyś razem z siostrą jak urodziła się córeczka ale wtedy podarowaliśmy je dziadkom, tym razem zawisły na naszej choineczce. 




Ach choinka...
miała być zdecydowanie mniejsza, taka mała, że mogła by znaleźć się na szafce stojącej obok...tak, żeby pociechy nie zdejmowały ozdób, igiełki nie leżały na podłodze i żeby było miejsce na zabawę ...a wyszło tak jak co roku...


dla ochrony igiełkowej uszyłam nowe poszewki na poduchy i w ten sposób powstała blokada choinkowa, igiełki rzeczywiście ogarnia ale Milusińscy i tak z ochotą wyciągają łapki do ozdób:)


Ach te Święta...
upłynęły w rodzinnej atmosferze, choć z dwójką maluchów na pewno zrobiliśmy sporo zamieszania...
Było dekorowanie pierników z babcią Anią


Był spacer po mieście



Były gwiezdne zabawy z siostrzeńcem


były też pociagi i auta


i były oczywiście słodkości...ach muszę to Wam polecić...ptasie mleczne...było pyszneeee
Przepis poleciła mi Edytka a znajdziecie go na blogu Ania gotuje.
Ptasie mleczko miało być podarkiem na urodziny mojej mamy...która urodziła się własnie w grudniu po południu:)


Deser zrobiłam i tu nagle okazało się, że zostało mi 6 żółtek...więc powstało też na szybko wyszukane kolejne małe ciasto...zwane Szybkie ciasto z 6 żółtek...też smaczne...link do przepisu o tu.


Ach i jeszcze upominki ręcznie robione...od siostry i od mamy koleżanki...
zawieszki z masy porcelanowej i pierniczki...i szydełkowy aniołek
...uśmiecham się jak widzę je na choineczce...
Pierniczki już zjedzone


PS.
A jak Wam minął grudzień?
...ojoj...zaraz Nowy Rok i trzeba będzie go jakoś ładnie przywitać...

pozdrawiam
Agea

środa, grudnia 13, 2017

W grudniu po południu...część 2

W grudniu po południu...część 2
Zima w pełni, przygotowania do świąt ... w trakcie. Oby do przodu, jak to mówią. W przerwach pomiędzy praniem, sprzątaniem, zakupami, gotowaniem staramy się zorganizować sobie czas najmilej jak się da, tak bez spięcia, tak żeby wywołać uśmiech i być w dobrym humorze na dalszą część dnia.
Nie zawsze przychodzi to z łatwością bo najmłodszy członek rodziny jest właśnie w trakcie ząbkowania i potrzebuje dużo wsparcia...a to oznacza, że plany się zmienianą, bo jest zwyczajnie taka potrzeba.
Zawsze jest też plan B i C i dzięki Nim udaje się chwytać każdy dzień ....takie nasze Carpe diem!
Pudło świąteczne zostało do domu już przyniesione, powoli wydobywam różności i sprawdzam co przetrwało próbę czasu.
Ogólnie nie jest źle, ale znając siebie to coś spróbuję jeszcze dorobić.


Na początek coś do pokoju milusińskich. Chyba najszybciej i najłatwiej przemienia mi się dekoracje z obrazkami. Spory czas temu udało mi się napotkać świąteczne kartki i tak mi się spodobały, że kupiłam wtedy aż dwa zestawy, pierwszy został rozesłany do rodzinki i znajomych a drugi zachowałam i właśnie teraz pomyślałam, że go wykorzystam. Zgarnęłam małe ramki ze ściany, odpieczętowałam i włożyłam.




Jest ich  kilka w pokoiku więc pewnie coś jeszcze wymyślimy...na pewno część ozdobimy czymś co namalujemy.
Razem z córcią bawiłyśmy się w weekend farbami i zrobiłyśmy już jeden plakat. Było nawet zabawnie bo gdy już tak wszystko było rozłożone, gotowe, i wałkiem i pędzlem panienka przejechała po kartce usłyszałam "Bedzie dzieło"... pomyślałam (a w zasadzie to najpierw się roześmiałam zadziwiona jej stwierdzeniem), że będzie coś, ciekawe co, bo jak razem malujemy to nigdy nie wiadomo co powstanie, ona dół  a ja na górze choinki i nagle wyszła z tego jakby góra, wtedy pobiegłam szybko po watę i tam gdzie farby nałożyło się zdecydowanie za dużo przyklejała kulki (to wcale nie takie łatwe). I wyszła jakby góra śnieżna....w każdym cokolwiek Nam wyszło jakoś z zimą trochę się kojarzy, więc zostanie...

Plakat zimowy


A propo waty, jakiś czas temu na profilu instagramowym Zabawy Liliany podpatrzyłam butelkowego bałwanka z białymi pomponikami w środku. W ciągu tygodniu szukałam butelki w takim kształcie i białych pomponów. O ile butelkę szybko udało się zlokalizować (o tu link) o tyle białe pompony nie bardzo (chyba wszystko wykupione). W każdym razie pompony zostały zastąpione kulkami zrobionymi z waty:)

Och Panie Bałwanie




Do narysowania nosa, oczu i guzików użyłam na początku markera kredowego ale powiem Wam, że się nie sprawdził bo przy częstym dotykaniu rozmazywał się, lepiej trzyma się flamaster do podpisywania płyt DVD.

Z zimowych zabawek polecam jeszcze muzyczne jaja niespodzianki....
Kojarzycie pewnie piosenkę "Pada śnieg, pada śnieg dzwonią dzwonki sań..."chciałam zrobić coś co będzie urozmaicało Nam śpiewanie, zachomikowałam kilka opakowań od znanych jajek niespodzianek i zapakowałam w ich wnętrze: ryż, cukier, groch, fasolę, orzechy i oczywiście mini dzwoneczki. W każdym jest coś innego a w jednym większym jest mieszanka. Każde z nich wydaje troszkę inny dźwięk.


Następnie zakleiłam dla bezpieczeństwa taśmą bezbarwną a później jeszcze dekoracyjną. 


W ten sposób coś Nam brzęczy, dzyndza i jest na swój sposób bardzo dźwięcznie.


W grudniu po południu....chętnie zagląda się też do książek...na przedszkolne Mikołajki córcia dostała książeczkę "Kocia Kicia. Zima" Anny Głowińskiej wyd. MediaRodzina, jeśli ktoś lubi koty to zdecydowanie polecamy. Z tej serii ukazało się jest wiele opowieści, tu podsyłam link dla chętnych. Dla dwulatków jak najbardziej powinny się sprawdzić, choć młodszy brat też z chęcią wysłuchał całej historii.


W moich starusieńkich książkach znalazłam jeszcze jedną zimową pozycję 
"Królowa Śniegu" Hans Christian Andersen, wydawnictwo Poznańskie, 1987.


w środku pełno jest niebiesko-białych obrazów:)
---
I gdy już tak się człowiek na patrzy na tą biel to chciało by się śniegu i chciało by się pospacerować...

Podpatrzone na spacerze


Podpatrzone zza okna


Jak już się tak człowiek napatrzy abo zazna spaceru na śniegu to polecam coś rozgrzewającego...
dla mnie to taki zapach z dzieciństwa...pieczone jabłko z cukrem, orzechami włoskimi i rodzynkami czasem też z cynamonem.
Polecam.... ten zapach unoszący się z piekarnika i to ciepło, które rozchodzi się po mieszkaniu...nie do opisania.


czas zimy kojarzy mi się jeszcze zapachem mandarynek


i pomarańczy
i chyba właśnie dlatego skusiłam się na zrobienie po raz pierwszy świątecznej nalewki z pomarańczy, korzystałam z przepisu w wersji z cynamonem, goździkami, miodem i imbirem. Przepis znalazłam na durszlak.pl o tu.


Zabieramy ją oczywiście do rodzinki na Święta:)
W grudniu po południu...zawsze też przygotowuję kartki z życzeniami....dla tych, z którymi pewnie nie uda się Nam spotkać w tym czasie...


---
W tym roku po raz pierwszy wraz z córcią braliśmy udział w spotkaniu wigilijnym w przedszkolu. 
Było wspólne dekorowanie pierniczków, śpiewy...ogólnie miło spędzony czas, bo jak się przy okazji okazało córeczka chodzi do jednej grupy z córeczką mojej koleżanki ze szkoły podstawowej...jaki ten świat jest mały.


.... były też upominki dla Rodziców.... u Nas pomarańcza z goździkami ma oczywiście swoje honorowe miejsce:)


ach ten grudzień...pełen wrażeń i wydarzeń
 .... i ponieważ negocjacje o których w ostatnim poście pisałam, zostały zakończone sukcesem to na koniec jeszcze moi Milusińcy:)


... a jak tam U Was mija ten zimowy czas?

Pozdrawiam
Agea

Copyright © 2016 Agea Happiness-Moje Pasje , Blogger