sobota, 2 lipca 2016

Urodzinki były...były

Minęły już dwa miesiące a ja dopiero teraz...
staram się ale jakoś nie wychodzi mi być jednak na bieżąco
w skrócie...malutka śmiga już po domu na nóżkach...powstała i ruszyła...i jest wesołoooo:)
---
W każdym razie dziś o Naszym upominku urodzinowym na Roczek Lei
Bardzo chcialam podarować jej coś zrobionego własnoręcznie
 ale niestety ograniczenia czasowe i zdolności w pewnych tematach dały mi do myślenia, że to nieralne
więc to co mogłam zrobiłam z wielką ochotą sama 
a to czego nie zrobiłabym tak perfekcyjnie jak zamyśliłam sobie w głowie to o to uśmiechnęłam się do naszych blogowych koleżanek:)


Miał być miś, 
szydełkowy taki zwyczajny brązowy...
i tego cudnego przytulaka zrobiła dla mnie Karmelowa
- buźka córci roświtliła się niesamowicie, miś (wtedy jeszcze misiowa) od razu był przytualny i przy okazji  wytargany za uszy i tak jest do dzisiaj, doszedł jeszcze nos  i oczy....no wiecie palce, palce...biedny



Zaczynając szydełkowanie miałam marzenie żeby zrobić kocyk, pled z kwadratów...i nawet próbowałam, zrobilam malutkie kwadraty a z nich poszewkę na jaśka i krzesłko...o tutaj o tym wspominałam
ale wiem, ze teraz przy malutkiej to co wymyśliłam na roczek byłoby niewykonalne...
dlatego uśmiechnęłam się Krysi z Galerii Misz-Masz
i wydziegała dla mnie to biało - kolorowe cudo do łóżeczka



i co zrobiła malutka jak go zobaczyła...założyła na głowę i zrobiła...akuku...tak tak
było śmiesznie
pledzik jest delikatny i mięciutki i w sam raz na łóżeczko
Dziewczyny - Klaudyno i Krysiu ..wielkie dzięki, duże brawa i uściski...bo wiem, że dużo pracy i wysiłku musiałyście włożyć w ich wykonanie:)
Polecam Was bez dwóch zdań:)
i co najważniejsze, są to rzeczy, które cały czas są w użyciu a to mi chodziło
---
a co Ja poczyniłam,
Ja zdążyłam zrobić szydełkowy domek podusię



Pamiętniko-album na wspomnienia i notes na pierwsze i kolejne słowa...no wiecie te dziecięce mądrości:)



zapowiada się, że Lea będzie małą gadułą więc może uda się zapełnić cały notesik
---
i tak jakoś to sobie zamyśliłam
wiem, że nie chodzi aby dać czy kupić dziecku dużo rzeczy ale to jest takie od serducha:)))
a z czasem myślę, że zrobię jeszcze pudło na wspomnienia
...ale najpierw muszę znaleźć takie akuratne, bo zauważyłam, że przez rok już troszeczkę się Nam uzbierało:)



Wszyscy goście szczęśliwie dojechali i choć mieszkanie nasze malutkie to jakoś daliśmy radę...
był nawet czas na krótki spacer:)
Malutka otrzymała jeszcze wiele cudnych prezentów od prababci, dziadków, cioteczek i wujków i też takich od serca. Przed nauka jazdy na rowerku z trzema kółkami, spacery z lalką w wózku.
Ciągle zabawiamy się domkiem Duplo zamieszkałym przez trzyosobową rodzinkę i czarnego kocurka (hmm coś mi to trochę przypomina)
a poducha muffinkowa chętnie by została zjedzona...nie dziwię się bo wygląda bardzo apetycznie.
Mała dostojnie zasiada też teraz do stołu bo ma swoją pierwszą zastawę śniadaniową z sówkami...
...
...a właśnie, pamiętacie swoje pierwsze dziecięce zastawy?
ja jakoś nie mogę sobie przypomnieć...ale zapytam mamy...pamiętam jaką miała siostra...hihi
Napewno w następnych postach będę powoli odkrywać nasze wspólne zabawy Leą, bo w wolnej chwili coś poczyniłam...zatęskniłam za cięciem, klejeniem, szyciem i szydełkowaniem.

pozdrawiam
Agea

PS. dziękuję za to, że do mnie cały zaglądacie:)
pochwalę się jeszcze, że założyłam konto na Instagramie więc zapraszam też i tam do obserwowania


jest szansa, że będę bardziej "w czas", "o czasie"...tzn. na bieżąco


12 komentarzy:

  1. Wyglada na to ze miesliscie ogromne radosne swieto. Wszystkiego dobrego dla jubilatki. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  2. Klimat tego miejsca jest wyjątkowy, lubię tu zaglądać i podziwiać te wszystkie cuda pełne miłości :) Ja też próbuję wydziergać pierwszą w swoim życiu maskotkę i tylko dziergam i pruję i tak w kółko, aż może się uda ;) Póki co udało mi się wydziergać narzutę i dwa kocyki ;) Pozdrawiam i czekam na kolejne posty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne prezenty, ale i tak najważniejsze, że malutka była zadowolona ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Samych cudowności dla przesłodkiej jubilatki!!!
    Śliczne prezenciki. Takie słodkie jak córeczka:)
    ściskam wakacyjnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne rzeczy
    samych cudnych dni!

    OdpowiedzUsuń
  6. Fakt- szydełkowanie zajmuje sporo czasu.Teraz już to wiem :)
    Super to wszystko razem wygląda-jest pięknie i kolorowo!
    Kurcze,jest tyle rzeczy,które chciałabym wydziergać-m.in.tego typu domek ale czasu jak zawsze brakuje ,żeby wszystko ogarnąć.
    Buziaczki dla was!

    OdpowiedzUsuń
  7. ech piękne te rzeczy, a czas jak widać mija niepostrzeżenie skoro Szkrab już biega na własnych nóżkach:) ja już nie pamiętam co moje dzieci dostały na swoje 1-wsze urodziny - to było tak dawno no i po prostu było... minęło, słowa pamiętam tylko niektóre ale mam dużo zdjęć które coś tam pomagają sobie przypomnieć, brakowało wtedy czasu, uważności, pomysłów na zbieranie, ot takie były inne czasy i zwyczaje... ;)
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe prezenty dostała córeczka ale najbardziej cenione pewnie będą te własnoręcznie zrobione bo są niepowtarzalne i prawdziwie od serca :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że będę wpadać częściej :D

    Zapraszam na http://maksimilion.blogspot.com/ :D

    OdpowiedzUsuń
  10. i cisza zapadła- pewnie z czasem masz zabawę.

    wracaj !!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej...dziękuję Beatko za pamięć.Bardzo chciałabym powrócić bo brakuje mi blogowania-mam nadzięję, że już niedługo opublikuję post:) już nawet sama sobie kibicuję...hihi

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa...