czwartek, 31 grudnia 2015

Nasza gwiazdka

Ach dziewczyny,
tak dawno nic nie pisałam, że chyba całkowicie wypadłam z rytmu blogowania. Bardzo bym chciała być na bieżąco, czytać, pisać, komentować ale....mój skarb, moja mała gwiazdka jest "wulkanem" energii
Trafiło mi się takie żywe złotko, normalnie brakuje mi oczu z tyłu i chociaż jeszcze z dwóch dodatkowych rąk. Właśnie na dobre zaczęło się raczkowanie, gadanie "mamamama", młoda odczuwa też ogromną chęć wstawania i wspinania się na nogach, wysuwania szuflad, biegania za kiciusiem i zaglądania do jego misek(najciekawsze są długie wąsy i puszysty ogon - spokojnie, pilnuję obydwu), podgryzania książek, brania wszystkiego do buzi....itd...szaleństwo wielkie...
Mamy już za sobą wspólne 8 miesięcy i dwa dni...a chyba dopiero teraz zacznie się dziać...
tak szybko ten czas zleciał, że aż przeraża mnie myśl o powrocie do pracy...choć wiem, że jeszcze trochę czasu zostało ale jednak to już bliżej niż dalej
pewnie będzie płacz...mój oczywiście 
a póki co jesteśmy tak zżyte, że po świątecznych odwiedzinach u rodzinki mała otrzymała przydomek "pijaweczka" bo tak się do mnie przykleiła, że za nic nikt nie mógł jej zbyt długo potrzymać na ręku bo od razu następowała aria
i choćbym chciała, żeby takich "scen rozpaczy" nie było to jednak są... co mam zrobić żeby ich nie było- cała nasza rodzinka mieszka daleko od Nas i mała nie ma codziennego kontaktu - telefon i skajpeju to jednak za mało a cotygodniowe odwiedzinki są nie możliwe
Plany były takie...pojedziemy wcześniej i pomogę mamince ale mimo wcześniejszego przyjazdu (a obie z córcią jechałyśmy pociągiem...łał:) i ogromnej chęci zrobienia rybki czy ciasta - niestety plany legły w gruzach po kilku minutach wizyty. 
Wszystko robiła moja mama...mam nadzieję, że za rok jednak zdziałamy już wszystko razem a może nawet i w trójkę:)
Cieszę się też ogromnie ze spacerku z przyjaciółką i jej córeczką - choć króciutki i pogoda Nam do końca nie do pisała to i tak był bardzo przyjemny
pchałyśmy te nasze wózeczki i byłyśmy szczerze szczęśliwe...pozdrawiam Beati:)

---Święta, święta, święta ---
hmm...czy zrobiłam coś w swoim domku...coś tam jednak udało się zdziałać
razem z małą - przywieszoną do nogi (hehe) - ubrałam choinkę, zawiesiła firanki i postawiłam/powiesiłam kilka drobiazgów