wtorek, sierpnia 11, 2015

cieplutko

Za oknem cieplutko jak nie wiem co...
słońce Nas nie żałuje i dogrzewa Nas z każdym popołudniem
gdyby nie wiatraczek to byłoby ciężko
troszkę pomagają dodatkowe kąpiele, picie wody...ale czasem to jednak za mało
A może znacie jeszcze jakieś inne sposoby na poprawę samopoczucia maluszka w takie wysokie temperatury? Będę wdzięczna za podpowiedzi:)
---
Jednak są i tacy szczęśliwcy którym pogoda dopisała w czasie urlopu...ooo...na przykład są teraz nad morzem i leniuchują:)
A ja wiedząc, że tam będą przygotowałam dla nich małe, podręczne upominki
...coś dla mojej przyjaciółki i jej córeczki na plażę... 








Ahoj, dziewczyny:)
---
a skoro o słońcu mowa, to ostatnio wypróbowałam przepis z książki Elizy Mórawskiej "White Plate - słodkie"
akurat przy nim nie było zdjęcia poglądowego, więc nie wiedziałam co wyjedzie...
otwieram piekarnik a tam

 




hehe
---
a wszystkim urlopującym i pracującym
posyłam pozdrowienia
Agea

6 komentarzy:

  1. Woreczki urocze. Sposobów na upały sama nie mam :( leżę i ledwo dyszę całe dnie.... Jedynie co mogę polecić, to co wszyscy, opuszczone rolety, dużo wody i wiatrak (ja nadal czekam na przesyłkę wiatraka :( ).
    Będą nad morzem cały tydzień lało.... Nie żałuję, ale teraz na te upały wolałabym być nad morzem, bo przyjemniej chociaż wieje. U nas w górach zero wiatru...
    Pozdrawiam wakacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak słyszałam, że był taki czas deszczowy a tu nagle takie słońce
      z wiatraczkiem mieliśmy szczęście...mąż powiedział, że wziął ostatni z półki...ufff

      Usuń
  2. Dziękuję za pozdrowienia! Woreczki jak się patrzy a tartę zjadłabym bo na mięcho nie mam ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas też upał, ale wieczory robią sie bardzo przyjemne:)tarta wygląda przepysznie!
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne przybory letnie i piękna tarta!!Pozdrowienia :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co prawda już po upałach, ale jeśli jeszcze jakieś się trafią, to: Jak Młody miał niecałe pół roku, to też była taka masakra a mieszkaliśmy na takim pół-poddaszu w centrum Poznania wtedy. Wieszałam wtedy namoczone w zimnej wodzie pieluszki tetrowe na łóżeczku, a w oknach duże mokre ręczniki. Powietrze nadawało się wówczas jako tako do oddychania ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa...

Copyright © 2016 Agea Happiness-Moje Pasje , Blogger