poniedziałek, stycznia 19, 2015

I jeszcze cosik

Choinka, już dawno rozebrana i dekoracje świąteczne schowane...
więc powoli w głowie naradzają się pomysły na coś nowego, czym można by urozmaicić przebywanie w domu.
Mam nadzieję, że to co w głowie niedługo przerodzi się w działanie...muszę wykorzystać energię na coś dobrego i pożytecznego...a zmiany są potrzebne...tak, żeby poczuć się jeszcze lepiej
---
A co do temu posta, jest jeszcze coś czego nie pokazałam
w podzięce za pomoc przy blogowych przemianach zrobiłam coś dla naszej zdolnej koleżanki Zuzi Kopytkowej, wiem, że przesyłeczka dotarła w sam raz na święta...więc tym bardziej się uśmiecham











----
A już jutro druga lekcja w szkole rodzenia...ostatnio lekarz opowiadał o porodzie fizjologicznym i cesarskim cięciu...no trochę oczywiście przy tym nastraszył (nie wiem jak innych ale mnie na pewno)
na szczęście później były ćwiczenia oddechowe...więc trochę się odstresowałam
PSSS. muszę się powoli psychicznie przygotować do takiego wydarzenia, jeżeli macie jakieś porady, przemyślenia, chętnie skorzystam...
---
póki co dogadzam sobie jedzeniem, 
ostatnio wypróbowałam przepis od siostry na Risotto z kurczakiem i warzywami


Pozdrawiam
Agea


14 komentarzy:

  1. jakie piękne rzeczy...

    ps. a co do porodu - nie myśl o tym za dużo, to nie ma sensu, bo każdy ma inny próg bólu, a porodów dwóch takich samych nie ma! moje dwa były przecuuuudowne - szybkie, miłe, w przyjaznym otoczeniu. i bolało. tak bolało chwilami bardzo bardzo. ale to po pierwsze był ból do zniesienia, a po drugie... kiedy tylko zobaczysz to cuuudowne nowe życie, które właśnie wydałaś na świat... nie ma nic piękniejszego. nie ma piękniejszego widoki i piękniejszej chwili. nic tego nie przebije.
    więc - myśl tylko pozytywnie, owszem, chodź do szkoły rodzenia, ja też chodziłam, ucz się oddychać, to trochę pomaga faktycznie. i nie denerwuj się kompletnie niepotrzebnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oki, postaram się - choć wizja lekarza, że przecież może być sytuacja...nagle rodzi pięć kobiet...więc położna nie będzie tak dostępna...to naprawdę mnie przeraziła...
      dziękuję za dobre słowo:)

      Usuń
  2. Cudowne wszystko... I kochana zgadzam się w stu procentach z Sandrusią:) główka do góry!
    ściskam i życzę udanego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Natalio,
      obym to jakoś przetrwała:)

      Usuń
  3. Twoje zdolności scrapbookingu mnie zadziwiają..ja nie mam o tym pojęcia, ale Ty robisz to meeega fantastycznie!:) Przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  4. och cudne rzeczy :) album jeden z piękniejszych jakie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Album przepiękny! Od dzieciństwa uwielbiałam mieć pamiętniki i wpisywać swoje myśli, zdarzenia. W takim to bym popisała.... A co do porodu to w szkole rodzenia tak mnie uspokoili, wszystko miałam tak poukładane, wiedziałam kiedy która faza się zaczyna, a w życiu nic z tych rzeczy. Całkiem inaczej to wyglądało. Ale nie żeby gorzej. Nie stresuj się będzie dobrze i na pewno dasz radę. Pamiętaj, że wtedy spotykasz się ze swoją dzidzią kochaną.Trzymaj się dzielnie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa...

Copyright © 2016 Agea Happiness-Moje Pasje , Blogger