niedziela, 10 sierpnia 2014

Na jesień i zimę w lecie

No tak, poruszanie tematu jesieni i zimy w samym środku i to w dodatku upalnego lata średnio pasuje, ale czuję się usprawiedliwiona, bo chodzi o przetwory, które w większości robimy właśnie teraz.
Tak mnie jakoś naszło pod koniec lipca i nakazałam małżonkowi zakupić owocowe co nieco.
Trochę tego było, wszystkie zapachy się ze sobą mieszały, ale zapach był przyjemny...wiśnia, malina, borówka...
dzwoniłam do maminki w poradzie o przepis na wiśniowy dżem, 
trochę przeszukałam sieć bo borówek nigdy wcześniej nie robiłam a maliny chciałam też jakoś na nowo...i siedziałam, i mieszałam, weklowałam a później bawiłam się w oznaczanie...bo planuję podzielić się również z rodzinką
na próbę zrobiłam też wiśnie z czekoladą i cynamonem - ale to bardziej z myślą o muffinach i nadziewanych ciasteczkach









Owoce puściły sporo soku, więc delektuję się teraz owocowymi napojami a z jednego na próbę, za namową tatka zrobiłam nalewkę - zobaczymy za jakiś czas czy się udała.
W czerwcu zrobiłam też nalewkę z truskawek, ale jeszcze poczekam na degustację i jestem w trakcie robienia nalewki wiśniowej wg. przepisu Pani Beaty Tyszkiewicz.
---
za namową szwagierki odkryłam przepis na chutney pomidorowy, który mi bardzo zasmakował więc postanowiłam zrobić kilka słoiczków na później



Ku pamięci przepis podrzucam na mojego bloga kulinarnego 
---
jeszcze tylko jabłuszka na mnie czekają...albo ja nie...
---
i tak jakoś będąc w klimatach letnio-domowych to rozmarzyłam się, przypomniały mi się też chwile z dzieciństwa spędzone u babci i poranki kiedy z radia wybrzmiewały dźwięki,


 zza okna słychać było koguta, po podwórku biegały kury...
i te zapachy kwitnących kwiatów, mięty, pokrzywy....
-
tu u siebie mam tylko malutką namiastkę



---
Pozdrawiam
Agea

10 komentarzy:

  1. Ale narobiłaś tego ! Będziecie mieli się czym zajadać :) Ja z owoców to tylko soki męczę ,a dżemiki to tylko z czarnej porzeczki :0 No i może w tym roku w końcu zrobię jabłuszka bo nie ma to jak naleśniki z takimi domowymi konfiturami ;p
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, trzeba sobie trochę dogadzać, nie za często...ale właśnie taki naleśniczek...w sam raz

      Usuń
  2. Ile pyszności zamkniętych w słoiczkach!!! Cudnie ubrane słoiki kochana!
    Zima Wam nie groźna! Bardzo ciekawią Mnie wiśnie z czekoladą i cynamonem... wydaje mi się, że będzie pycha!!!
    pozdrawiam cieplutko, ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w trakcie trochę popróbowałam...i smakowało:)

      Usuń
  3. Pyszne pyszności w słoikach, uwielbiam zimą wspominać lato, zajadając konfiturki! :)
    Pozdrawiam, www.IglowasInteriors.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak czytam ten post i wracają wspomnienia... Przypomniało mi się moje dzieciństwo, kiedy jeszcze mieszkaliśmy u dziadków i co lato robiło się wiele przetworów, nie zapomnę wielogodzinnego zbierania porzeczek ;) i były kury i lato z radiem też było. Dziękuję za tę podróż do przeszłości...
    Twoje konfitury wyglądają bardzo ładnie i pewnie też tak smakują, szkoda, że degustacja jest niemożliwa ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. pyszna zima się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa...