czwartek, lipca 10, 2014

troszkę na smutno...

Obiecałam sobie, że poświęcę jeden z moich zaległych postów dwóm stworzeniom...
dziś już ich nie ma
ale należy się im pamięć w moim serduchu
---
w czasie kiedy miałam te wszystkie przeróżne sprawy na głowie wydarzyło się coś czego nie da się
tak spokojnie opowiedzieć, nawet gdy teraz piszę, łezki spływają mi policzkach a mój kiciuś leży obok mnie
i przygląda się...coś na pewno sobie myśli
a może nawet wie...
---
W zeszłym tygodniu Moja rodzinka pożegnała naszą 20 letnią kotkę Kajkę,
bidulinka od kilku lat chorowała na cukrzycę, ale znaleźli się tacy co dali nadzieję i leczyli kotka 
a Rodzice codziennie dawali zastrzyki z insuliny
Kajka trzymała się dobrze, nawet gdy wydawało się, że śpi snem głębokim to jej ślipka otwierały się w momencie otwierania lodówki...o tak lubiła jeść
karmy tylko te najlepsze...specjalne dla cukrzyków
mimo iż jej łapki były już słabiutkie do miski biegła co sił aby rozkoszować się smakołykami
W dzieciństwie (moim) lubiła samodzielne przechadzki podblokowe, odwiedziny balkonów sąsiadów i leżakowanie w ogródki,
pamiętam jak odbierałam jej poród (w szafie), jak upolowała wróbelka, którego później ratowaliśmy...
---
chciałam dodać ostatnie zdjęcia jakie zrobiłam około rok temu...

"Kajka"




(***)

i jeszcze jedno stworzonko, do którego bardzo się przywiązałam
Pisałam o nim też w kilku wcześniejszych postach
kiedy pojawił się na naszym podblokowym podwórku, był malutki i bardzo poturbowany, ktoś zostawił go sobie samemu, ale zaufał kolejny raz
nie umiał jeszcze miałczeć
dojrzewał, dorastał i każdego dnia, każdego poranka witał, czekał na pogłaski,( i na coś smakowitego również) odprowadzał nawet do autka.
pewnego dnia jednak już nie przyszedł...
--- niestety nasz blok znajduje się blisko domu, ludzi, którzy nie bardzo przepadają za zwierzętami, powycinali nawet drzewa aby koty nie mogły przeskoczyć na osiedle
odgrażali się...

Ku pamięci "Malutkiego"


(***)


* pozostałe kociaki trzymają się dobrze i nadal raniutko witają wystawiając swoje oczęta zza murku...
Jak będę miała swój dom to obiecuję je zabrać ze sobą:)

pozdrawiam
Agea



12 komentarzy:

  1. post idealny. dziś pochowałam mojego kocurka :( miał 8 lat i jak moje wszystkie koty zginął po kołami samochodu:( był piękny, duży i włochaty.
    też powstał dziś post dla niego
    zapraszam
    biedne kotki :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny post...
    Piękne fotografie...
    Te kicie miały szczęście ,że na swej drodze spotkały Cię...


    Moc pozdrowień!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykro się czyta o śmierci Waszych zwierząt...

    OdpowiedzUsuń
  4. Przykro mi... bidulka...
    Trzymaj sie kochana

    OdpowiedzUsuń
  5. Ściska mi się w gardle. Niestety, za wszystko co wielkie trzeba wiele zapłacić. Przeżyłam już śmierć psa, a kiedy patrzę na obecnego i na naszego kotka, nie umiem sobie wyobrazić, że kiedyś i je będę musiała pożegnać. To co mnie pociesza to myśl, że z ich punktu widzenia dzieciństwo, dorastanie i umieranie w kochającym gronie to coś wspaniałego!

    OdpowiedzUsuń
  6. 20 lat?! Toż to kawał życia... Żal.... My mieliśmy pieska, rozpaczaliśmy kiedy chorował i trzeba było podjąć decyzję o jego uśpieniu.
    Trzymaj się ciepło
    marta

    OdpowiedzUsuń
  7. śliczne kicie, wzruszający post

    OdpowiedzUsuń
  8. Smutne, ale miały ogromne szczęście, że trafiły na was. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  9. Twój kotek dożył sędziwego wieku. Wspaniale, że miał Was, a Wy jego. Mój Filonek miał 18 lat, gdy odszedł. Też byłam przy jego narodzinach. Przyszykowałam karton i w nim moja kotka urodziła Filonka i jego rodzeństwo. Ach,smutek wielki, że nie mogą być z nami na zawsze. Życie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Sędziwy wiek nie ma tu nic do rzeczy. Tak samo rozpaczałam po moim prawie 14 latku jak i po półrocznym maluchu. Jedno jest pewne: wyć się chce i to na długo. Brzmi to okrutnie, ale na szczęście ma kogoś do pogłaskania pod ręką. U mnie lna osiedku udzie się trochę uczłowieczyli, i koty zaczęły chodzić z podniesionymi ogonami.
    Życzę jak najlepszego przetrwania, bo godzić się z tym jest bardzo trudno. Do dziś to czuję.
    Pozdrówki i pogłaskanki

    OdpowiedzUsuń
  11. Przykro mi Aga. Wiem co czujesz....aż serce rozrywa...
    Zwierzę- najlepszy przyjaciel człowieka... czy to pies czy kot lub chomik. Wspomnienia o tych, których już z nami nie ma chwytają mocno za serce. Człowiek wraca pamięcią do chwil, kiedy były wśród nas i wypełniały część naszego życia.

    MMS

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa...

Copyright © 2016 Agea Happiness-Moje Pasje , Blogger