środa, 30 lipca 2014

okołoszkolnie i kocio

Rok szkolny zbliża się wielkimi krokami...
(żartuję oczywiście)
zostało jeszcze na szczęście (dla mnie) trochę czasu,
ale zostałam poproszona przez siostrzyczkę i przyjaciółkę o uszycie czegoś co kojarzy się trochę ze szkołę
więc zasiadłam do maszyny i powstały od takie upominki.
Jeden zestaw dla młodego człowieka, który zamieszkał w innych kraju i tam pobiera nauki...wykorzystałam naszywki ze starych bluz szkolnych 





A kolejne dwa zestawy dla pewnego rodzeństwa - jak się domyślacie coś dla dziewczynki i chłopca
(sówki mnie nie opuszczają ostatnio - a to jeszcze nie koniec)








---
W międzyczasie jedna z podblokowych kotek przyprowadziła swoje młode, to cud, że przeżyły i udało się im tak wyrosnąć. 


Jest kilku ludzi, którzy również je dokarmiają, więc kotki czują się tu dobrze, ale powiem Wam, że chciałabym aby znalazły swój dom albo chociaż swoje podwórko.
Trochę się stresuję tym, że nie wiadomo czy przeżyją kolejny dzień, tyle samochodów jeździ po parkingu a one chowają się pod w poszukiwaniu cienia.
Ostatnio kolejna kicia szukała miejsca na swój poród i bidulka ciągnęła mnie w pobliskie krzaki...od kilku dni jej nie ma więc pewnie ukrywa swoje młode i za kilka dni (mam nadzieję) powróci.
W międzyczasie kontaktowaliśmy się z urzędem miasta, aby pomogli Nam jakoś zaradzić rozmnażaniu, bo kotków przybywa, o ile możemy dokarmiać pięć pluszaków, tak w momencie gdy jest już ósemka jest trudniej i też dla nich niebezpiecznej (bo nie każdy z sąsiadów lubi koty).
Dostaliśmy zgodę na zabieg z hospitalizacją tylko dla jednej kotki. 
W ten poniedziałek zabraliśmy czarnulkę, bidulka nie wiedziała co się dzieje, zaufała Nam i pojechała. Wczoraj chciałam ją odwiedzić, ale pani weterynarz powiedziała, że jest jeszcze wszystkim wystraszona. i trzeba odczekać około dwóch dni, żeby też i do nich się przyzwyczaiła.
Hmm...tak pomyślałam, ze napiszę o tym, bo może ktoś z Was by ją przygarnął...to jedna najufniejszych podblokowych kotek (mam nadzieję, że mimo zabiegu taka pozostanie). 
Jest małą, drobniutką, czarną istotką z zielonymi oczkami i bardzo lubi pogłaski.
Nie wiem czy da się udomowić, ale na pewno lepiej dla niej będzie jeśli od razu po zabiegu trafi do jakiegoś domku pełnego miłości.
Spróbuję zrobić jeszcze zdjęcie jak tylko będę mogła już ją odwiedzić.
---
I coś jeszcze dla kociarzy..."Koty w kwiatki"
i "Otwórz puszkę" z repertuaru Grzegorza Marchowskiego do tekstów Grażyny Orlińskiej



Pozdrawiam
Agea

11 komentarzy:

  1. Gwiazdeczkowe pięknosci!
    Z tymi kotkami to u mnie podobnie jest :((

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczne kompleciki , a kociaki słodkie sa u mnie tez pod blokiem sporo ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne zestawy, sama nie wiem, kory komplet podoba mi się najbardziej:)) Przepiękne rzeczy tworzysz, ach jak Ci zazdroszczę talentu, dla mnie przyszycie guzika to już wyzwanie;))) Pozdrawiam Cię słonecznie:)

    http://my-homeonthehill.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne szkolne komplety uszyłaś :)
    a kociaków szkoda.. żal mi jest zawsze takich malutkich bezdomnych kociąt.. oby chociaż czarnulka znalazła dobry dom..

    OdpowiedzUsuń
  5. sówkowy komplet jest cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle pięknosci kochana!!!
    buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, że się nią zajęłaś.
    Piękne marynistyczne prace.
    Ja dopiero zaczynam urlop. Mam nadzieję, że będzie bez perturbacji związanych z chorobami rodzinnymi.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojjj... ten marynarski komplecik.... cud, miód i orzeszki ;) Brawo ! Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zestawy, gdybym chodziła jeszcze do szkoły sama chętnie zaopatrzyłabym się w takie ręcznie robione piórniki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniałe kompleciki :) ahh... cudne!!
    BUZIAK :*
    DECU Style

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa...