wtorek, grudnia 30, 2014

Po świątecznie...

Po świątecznie...
No ładnie...minął ponad miesiąc od kiedy ostatni raz napisałam posta.
Ostatnio wszystko robię w zwolnionym tempie, wręcz można by powiedzieć bardzo zwolnionym.
Brzuszek rośnie...
to niezwykle pocieszające, maleństwo kopie coraz częściej a w dodatku na ostatnim badaniu udało się odkryć wyczekiwaną tajemnicę
...będzie dziewczynka...czyli córeczka...huraaa:)))
Więc w czasie świąt przeglądaliśmy wspólnie z rodzinką malutkie ubranka, czapeczki, sukieneczki...ot, takie małe, różowe szaleństwo.
Otrzymałam też pakiet porad porodowych i poporodowych od siostry, szwagierki i przyjaciółki - za co dziękuję, to wiedza niezwykle cenna.
---
A przed...
razem  z maleństwem (choć jeszcze w brzuszku) przygotowywaliśmy się do tegorocznych Świąt, udało się zrobić kilka domowych dekoracji, wysłać kartki, uszyć prezenty i zrobić coś słodkiego.

piątek, listopada 28, 2014

Baloniku mój malutki, rośnij...

Baloniku mój malutki, rośnij...

Baloniku mój malutki, rośnij duży okrąglutki...
Jakby nie patrzeć to zaczynam się powiększać...ale chyba tak powinno być, więc akceptuję to wydarzenie.
Nadal funkcjonuję na zwolnionych obrotach, ale mam trochę więcej sił, więc to dobra wiadomość bo mogę zrobić chociażby obiad...hura
A podjadam sobie, podjadam...staram się, żeby było zdrowo, niestety wyniki krwi trochę spadły więc oprócz witam, przede wszystkim ma spożywać buraczki w nieograniczonych ilościach, dużo zielonych warzyw i jogurty.
Ale przetrwam, choćbym miała jeść brukselki i popijać je sokiem z buraczków.
Leżę, siedzę, spaceruję, jem, słucham muzyki, czytam i czekam na powrót weny twórczej...bo ostatnio jakoś mnie opuściła...a święta już nie długo, więc nie ukrywam, żeby mi się przydała
A póki co...

piątek, listopada 07, 2014

Chwile...

Chwile...
Witajcie, 
dziękuję Wam za komentarze pod ostatnim moim postem, to naprawdę pomaga, gdy tyle osób dodaje otuchy. Teraz świętuję 15 tydzień i 4 dzień i nie mogę doczekać się kolejnej wizyty u lekarza aby sprawdzić czy na prawdę tam w środku maleństwu jest naprawdę dobrze.
Wiem, że mam myśleć tylko pozytywnie...ale czasem ciężko mi to idzie. Staram się dużo relaksować, słuchać muzyki, robić to co lubię....i oczywiście zdrowo się odżywiać.
---
Chwile,
tak nazwałam album i dwa mini albumiki, które zrobiłam dla rodziców, dla siostrzyczki i dla mnie.
Podczas tegorocznego lata razem z siostrą obmyśliłyśmy plan...sesja zdjęciowa a w roli głównej Nasi ukochani rodzice. 
Z przekonaniem ich lekko nie było, ale się udało...pogoda dopisała więc wybraliśmy się "pod" miasto i tam rozłożyłyśmy koce, starusieńkie krzesło, była kawa, nalewka....trawa, drzewa, słońce, wiatr...no i oczywiście My.
Pojechały nawet psy...a jakże wszak to też członkowie rodziny.
Było trochę buziaków, przytulania, ukradkowych i głębokich spojrzeń i sporo śmiechu...hihi.
Wszyscy zostali obfoceni a ku pamięci tych chwil stworzyłam album dla Rodziców (i tak się przypadkiem całkiem złożyło, że dostali go na rocznicę ślubu).


czwartek, października 30, 2014

Moja radość jest we mnie

Moja radość jest we mnie
Pojawiam się znikam…
ostatnie dni, tygodnie, miesiące sprzyjają wyłącznie wyciszeniu i zwolnieniu tempa. 
W pewnym momencie czas się jakby zatrzymał a myśli skierowały się wyłącznie na tym, o czym marzyłam od 7 lat.
Na początku chyba nie mogłam uwierzyć, że naprawdę się udało i że rozwija się mnie właśnie maleństwo, czyli moja „radość”.
Pierwsze tygodnie były bardzo stresujące, częste wizyty u lekarza, USG, leki…od płaczu po śmiech. 
Ale bijące serduszko…to balsam dla mojej duszy. 
Nie wiem, co zrobiłabym bym bez rodzinki, przyjaciół i wspierającego lekarza.
Teraz jest lepiej, zdecydowanie lepiej, bo minęły chociażby męczące mdłości – a to już duża ulga. 
Próbuję pokonać ból głowy i kręgosłupa, ale z tym, że nagle zapadam w sen i śpię nawet cztery godziny w dzień – no z tym nie potrafię walczyć.
Nocne wstawanie dotychczas spowodowane było raczej kocią pobudką – a tym razem to ja budzę M.A z wiadomych przyczyn. hehe
Od siostrzyczki dostałam kilka lektur do przeczytania, czytam, czytam i śledzę każdy tydzień 
– teraz już 14J

środa, października 15, 2014

pachnie jesienią

pachnie jesienią
Witajcie, dziś krótkie migawki z weekendowego spacerku


wtorek, października 07, 2014

Szydełko poszło w ruch

Szydełko poszło w ruch
Poszło, poszło ale w wakacje. 
Teraz nadal jakoś się zbieram aby coś zrobić. Od takie lenistwo mnie dopadło.
Zanim jeszcze urodziła się córeczka mojej przyjaciółki wymyśliłam, że zrobię dla niej kocyk...na szydełku.
Trochę mi to zajęło, na szczęście miałam urlop i dzięki temu podgoniłam trochę robótki.
Soczystą zieleń wybrała mama teraz już małej Natalki a ja dla przełamania koloru dołożyłam trochę kropkowego fioletu.
Uszyłam poszewkę na jasia i zawieszkę na smoczek i powitalny mini Album..


środa, października 01, 2014

Torbiszon & Love Life

Torbiszon & Love Life
Co prawda sezon letni już się zakończył, ale ja jeszcze na chwilę odwołam się do wakacyjnych klimatów.
Szyłam w sierpniu więc w tedy jeszcze byłam "o czasie"
Wymyśliłam dla siostrzyczki torbiszona, takie 2 w 1, czyli obustronnego - pasiastego i chyba nawet pakownego


wtorek, września 30, 2014

Jestem

Jestem
Jestem i melduję się...
Mam nadzieję, ze wybaczycie mi tak długą nieobecność, ale powody miałam "życiowe"
i pewnie za niedługo napiszę o tym trochę więcej.
W każdym razie o blogu nie zapomniałam, nie zaprzestanę pisania i choć co prawda nie tworzyłam przez ten cały czas...tak, tak, takiej ogromnej przerwy nie miałam od kilku lat to zostało mi jeszcze trochę rzeczy, które robiłam w wakacje a z którymi chciałam się z Wami podzielić.
Jeszcze w sierpniu zgłosiła się do mnie przemiła osoba z prośbą o zrobienie Albumu Ślubnego, udało mi się, zdążyłam i wyszedł o tak


niedziela, września 07, 2014

Wyniki Candy

Wyniki Candy
Witajcie dziewczyny, przepraszam, że Was trochę przetrzymałam z ogłoszeniem wyników mojego urodzinowego Candy. Nie chciałam ale niestety tak wyszło, początek roku szkolnego a do tego inne dolegliwości sprawiły, że nie byłam w stanie zrobić tego w czasie kiedy zaplanowałam.
W każdym razie dziękuję wszystkim za odwiedziny, komentarze, cieszę się, że przybyło wielu nowych obserwatorów blogera i FB.
Łącznie do zabawy zapisało się 99 osób a na profilu FB 18:)
Szkoda, że nie mogę każdemu z Was coś podesłać, ale
na pewno wymyślę coś jeszcze w jesiennych klimatach...za niedługo
A dziś ogłaszam,
zwycięzcą urodzinowego Candy została

niedziela, sierpnia 31, 2014

I po wakacjach

I po wakacjach
Praca pochłonęła mnie całkowicie
I końca nie widać, a w zasadzie to dopiero początek, bo przecież już jutro rozpoczęcie roku szkolnego
więc na razie nie zapowiada się że czasu będzie wystarczająco dużo.
Nie wiem czy zauważyliście, na moim blogach zawitały zmiany, a wszystko za sprawą Zuzi z bloga http://kopytkowa.blogspot.com/  , Zuzia na nowo wszystko zaprojektowała i mam nadzieję, że teraz będzie się Wam lepiej wszystko przeglądało. Koniecznie zajrzyjcie na jej bloga.
Bardzo cieszę się ze zmian, bo czułam, że ich potrzebuję.
Na blogu głównym mam swoje "drzewko szczęścia" takie sobie wymarzyłam a Zuzia je dla mnie zrobiła...cieszę się niezmiernie i jeszcze raz dziękuję. 
Zapraszam Was również na moje pozostałe blogi, które dostępne są w zakładce po prawej stronie.
Cieszę się, że do mnie zaglądaliście jak byłam nawet przez ten czas mało aktywna, ale tak bywa jak wpada się zaraz po urlopie do pracy.
---
Dziś napiszę o upominkach, które przygotowałam z okazji 1 urodzin mojego chrześniaka - oczywiście wiem, że maluszka takie coś "aż tak nie ucieszy" dlatego była też i zabawka...a jakże...
Powstał też album urodzinowy i kilka szyciowych wytworów


piątek, sierpnia 15, 2014

Z różami i zainspiruj się

Z różami i zainspiruj się
Jeszcze tylko chwilka wolności...i praca czeka.Nie chcę ale muszę, więc co mogę to jeszcze sobie wytwarzam. I tak na przykład zrobiłam jakiś czas temu notes dla cioci, która lubi kwiaty i przebywa w ich towarzystwie całymi dniami. Pielęgnuje, komponuje i tym samym daje radość innym... 
więc pomyślałam, że na pewno będzie miała co nim zapisywać..hmm...tak mi się wydaje
 "Z różami"


czwartek, sierpnia 14, 2014

2

2
Tym razem "2", czyli rocznica ślubu mojej siostrzyczki. 
Wyczytałam, że nazywana jest bawełnianą, i tak sobie pomyślałam, że z tej okazji uszyję coś dla młodzieńców. Wybadałam temat i zrobiłam coś w wersji podwójnej co by młodzi w nocy nie zabierali sobie....a zresztą zobaczcie sami co mam na myśli


poniedziałek, sierpnia 11, 2014

Ramki

Ramki
Po akcji słoiczkowej przyszedł czas na zrobienie małej dekoracji.
Jakoś tak mam, że co jakiś czas muszę coś w domu zmienić, przewiesić, przestawić - inaczej czuję, że nie wytrzymam.
Powoli też kończy mi się urlop, no a później to już nie wiem czy znajdę chwilę na takie zabawy.
Wymyśliłam sobie takie rameczki z napisami i małym widoczkiem, zdolności malowania nie posiadam, no i moja czcionka też wiele pozostawia do życzenia ale chodziło mi bardziej o sam efekt końcowy...coś pozytywnego np. gdy się rano obudzę...
Czarne rameczki trochę odleżały w piwnicy, na początku były w nich zdjęcia, później cytaty, a następnie 3 lata leżakowania w piwnicy.
Teraz pogodziłam się z nimi:)
Wersja pokojowa


niedziela, sierpnia 10, 2014

Na jesień i zimę w lecie

Na jesień i zimę w lecie
No tak, poruszanie tematu jesieni i zimy w samym środku i to w dodatku upalnego lata średnio pasuje, ale czuję się usprawiedliwiona, bo chodzi o przetwory, które w większości robimy właśnie teraz.
Tak mnie jakoś naszło pod koniec lipca i nakazałam małżonkowi zakupić owocowe co nieco.
Trochę tego było, wszystkie zapachy się ze sobą mieszały, ale zapach był przyjemny...wiśnia, malina, borówka...
dzwoniłam do maminki w poradzie o przepis na wiśniowy dżem, 
trochę przeszukałam sieć bo borówek nigdy wcześniej nie robiłam a maliny chciałam też jakoś na nowo...i siedziałam, i mieszałam, weklowałam a później bawiłam się w oznaczanie...bo planuję podzielić się również z rodzinką
na próbę zrobiłam też wiśnie z czekoladą i cynamonem - ale to bardziej z myślą o muffinach i nadziewanych ciasteczkach


piątek, sierpnia 08, 2014

Dla siebie coś

Dla siebie coś
Dziękuje Wam za komentarze pod ostatnim postem. Siostrzeniec póki co lubi mieć robione zdjęcia, więc można wymyślać różne przebrania, ale kto wie co będzie jak trochę podrośnie...może będzie się już wstydził:)))
Korzystając z chwil wolności uszyłam oczywiście coś jeszcze i za niedługo okażę. A dziś coś co chodziło za mną od bardzo dawna. Chciałam sama uszyć sobie sukienkę, od taką bardzo prostą, letnią - rok temu jakoś mi się nie udało, ale tym razem...zmontowałam dwa kawałki, przyszyłam gumki, zaszyłam i trzyma się.
No...co prawda mogłabym trochę schudnąć (przydało by się)...wtedy pewnie lepiej by to wyglądało, ale pocieszające jest to, że w razie co ja zwężę...hehe
A...i przy okazji uszyłam też na szybko to co chodziło mi po głowie zawsze gdy byłam na wyjeździe...pokrowiec na parasol, ten foliowy, który mieliśmy wysłużył się i w tym roku walczyłam z nim idąc na plażę. Ten przetestowałam i nosi się wygodnie.
Na mojej liście "must have" jest jeszcze do zrobienia wymarzony parawan - póki co liczę w sklepie na jakąś super promocję materiałów, bo trochę metrów na to jednak potrzebuję.
Ale powoli, powoli...






i trochę letniej natury




Pozdrawiam
Agea

środa, sierpnia 06, 2014

W moich wytworkach

W moich wytworkach
Już spory czas temu pisałam o wytworkach, które poczyniła dla mojego siostrzeńca, chrześniaka.
I zdałam sobie sprawę, że nie okazałam Wam jak maluszek w nich wygląda.
Moja siostrzyczka, czyli mama Kondzia
przyodziała małego i zrobiła ku uciesze kilka zdjęć, które mam i mogę Wam okazać.
---
Na wiosnę wyszydełkowałam czapę, muchę i stworka


wtorek, sierpnia 05, 2014

Prze współpraca i kicia

Prze współpraca i kicia
Jeszcze na wyjeździe wakacyjnym skontaktowała się ze mną przemiła osoba, która zaproponowała współpracę przy tworzeniu tutoriali dla znanej Nam marki - IKEA.
Oczęta mi się zaświeciły, bo lubię robić tam zakupy a że mam bardzo blisko, to zdarza mi się tam bywać kilka razy w roku.
Od rozmowy, do rozmowy, od e-maila do e-maila i już tuż po powrocie z wyjazdu wyruszyłam na spotkanie...i zaczęło się...
Nie było lekko, trzeba było działać, działać i mało spać, bo czas naglił. 
Szyłam, wycinałam, zszywałam, kleiłam..
a dziś są już tego efekty w postaci strony internetowej www.przeprzestrzen.pl i moich 7 pomysłów tutoriali 
Zapraszam Was na stronę
 "Przemień pokój dziecka w przestrzeń do nauki"


wtorek, sierpnia 05, 2014

Candy urodzinowe

Candy urodzinowe
Witajcie,
tak się składa, że w sierpniu mijają 4 lata mojego blogowania. 
Z tej jakże uroczystej okazji chciałam Wam podziękować, za to, że do mnie zaglądacie a i za to, że zostawiacie również po sobie ślady w postaci komentarzy. 
Bloguje mi się przyjemnie i to dzięki Wam cały czas mam energię żeby działać i publikować swoje posty.
Uszyłam małe co nieco...pomyślałam, że kosmetyczka (a'la piornik) i woreczek zawsze mogą być przydatne więc jeśli macie tylko ochotę zapraszam do zabawy


poniedziałek, sierpnia 04, 2014

7

7
7....i pomyśleć, że tyle lat wytrzymałam ze swoim mężem...ach
oczywiście żartuję - troszkę
w każdym razie mam nadzieję, że ta 7 będzie szczęśliwa, wyczytałam, że nazywana jest wełnianą lub miedzianą - mi zdecydowanie odpowiada ta pierwsza nazwa - może się nawet skuszę i zrobię dla Nas jakiś kocyk wełniany...pomyślę jeszcze nad tym.
Póki co mała domowa dekoracja


niedziela, sierpnia 03, 2014

Chłodzenie, odloty i przemiany

Chłodzenie, odloty i przemiany
Ale mamy lato...
Ciepło, gorąco, upalnie...parnie
Cieszę się, chociaż czasem, tak np. raz dziennie mogłoby choć pokropić
a tu nic, może co piąty dzień deszczyk zawita
chłodzę się czym się da a ostatnio króluje cytrynka z miętą, która rzeczywiście pomaga przetrwać


piątek, sierpnia 01, 2014

Natka i jeszcze 5 lat Scrap.com.pl

Natka i jeszcze 5 lat Scrap.com.pl
Natalia, Natalka, Natka, nie tak dawno na świecie pojawiła się wyczekiwana przez swoich Rodziców
 mała istotka - córeczka mojej przyjaciółki.
Z tej okazji postanowiłam powitać maleństwo, a że paczuszka już dotarła to okazać mogę.


środa, lipca 30, 2014

okołoszkolnie i kocio

okołoszkolnie i kocio
Rok szkolny zbliża się wielkimi krokami...
(żartuję oczywiście)
zostało jeszcze na szczęście (dla mnie) trochę czasu,
ale zostałam poproszona przez siostrzyczkę i przyjaciółkę o uszycie czegoś co kojarzy się trochę ze szkołę
więc zasiadłam do maszyny i powstały od takie upominki.
Jeden zestaw dla młodego człowieka, który zamieszkał w innych kraju i tam pobiera nauki...wykorzystałam naszywki ze starych bluz szkolnych 


niedziela, lipca 27, 2014

Własny rytm

Własny rytm
Żebyście nie pomyśleli, że tylko tak całkiem leniuchowałam...bo i owszem leżakowanie codzienne było
i spacery także
ale nachodziła i mnie tęsknota za czymś robótkowym
...maszyny nie zabrałam, aż tak ze mną źle nie jest
ale szydełko i owszem, malutkie to takie i podręczne a i włóczki za wiele nie ważą
tyle godzin podróży w jedną i w drugą stronę - i późne popołudnia też mogą choć na chwilę dać namiastkę robienia czegoś 
To dla mnie też pewien rodzaj odpoczynku, takie zawieszenie w czasie
---
Plaża o Zachodzie słońca jest równie bezcenna co za dnia, ale ma w sobie takie pokłady romantyczności, ciepła, wyciszenia
i myślę, że właśnie w takich okolicznościach można odnaleźć swój własny rytm...


sobota, lipca 26, 2014

Oh, my happy days

Oh, my happy days
Gdyby tak mogła zamieszkać nad morzem...
jakaż to byłaby radość móc tak obcować z wodą i niebem
obudzić się rano i spojrzeć na ten bezkres
hmm
---
Choć na chwilę udało się nam odwiedzić Nasze morze i z tego się cieszę ogromnie, to dla mnie takie naładowanie akumulatorów na kolejny czas, bez tego czuję, że byłoby ciężko
a już sama myśl, że tam wyjeżdżam wprawiała mnie w dobry nastrój
a gdy już tam dotarliśmy, rozpakowaliśmy się i zaświeciło słońce (w sercu), 
i świeciło tak do końca


czwartek, lipca 24, 2014

W trakcie wakacjiiiiiiiii...

W trakcie wakacjiiiiiiiii...
Znowu troszkę mnie nie było, tym razem to za sprawą wakacyjnego wyjazdu, który składał się z kilku części - ale o tym za chwilkę.
Chciałam Wam jeszcze podziękować za wszystkie komentarze pod ostatnim postem. Brak kotki jest odczuwalny, nawet odwiedzając Rodziców nasz kiciuś jej szukał i spoglądał w miejsce w którym zawsze odpoczywała. I w serduszku naszym na pewno pozostanie...
Co by tu opowiedzieć o wyjeździe 
- plan był taki odwiedzamy rodzinkę na Pomorzu, patrzę jak rośnie moja chrześniaczka, mąż zostaje chrzestnym przeuroczego Antosia. Dla maluszków przygotowuję upominki...na dobry letni sen
dla Julki sówki


czwartek, lipca 10, 2014

troszkę na smutno...

troszkę na smutno...
Obiecałam sobie, że poświęcę jeden z moich zaległych postów dwóm stworzeniom...
dziś już ich nie ma
ale należy się im pamięć w moim serduchu
---
w czasie kiedy miałam te wszystkie przeróżne sprawy na głowie wydarzyło się coś czego nie da się
tak spokojnie opowiedzieć, nawet gdy teraz piszę, łezki spływają mi policzkach a mój kiciuś leży obok mnie
i przygląda się...coś na pewno sobie myśli
a może nawet wie...
---
W zeszłym tygodniu Moja rodzinka pożegnała naszą 20 letnią kotkę Kajkę,
bidulinka od kilku lat chorowała na cukrzycę, ale znaleźli się tacy co dali nadzieję i leczyli kotka 
a Rodzice codziennie dawali zastrzyki z insuliny
Kajka trzymała się dobrze, nawet gdy wydawało się, że śpi snem głębokim to jej ślipka otwierały się w momencie otwierania lodówki...o tak lubiła jeść
karmy tylko te najlepsze...specjalne dla cukrzyków
mimo iż jej łapki były już słabiutkie do miski biegła co sił aby rozkoszować się smakołykami
W dzieciństwie (moim) lubiła samodzielne przechadzki podblokowe, odwiedziny balkonów sąsiadów i leżakowanie w ogródki,
pamiętam jak odbierałam jej poród (w szafie), jak upolowała wróbelka, którego później ratowaliśmy...
---
chciałam dodać ostatnie zdjęcia jakie zrobiłam około rok temu...

"Kajka"


czwartek, lipca 10, 2014

żyję:)

żyję:)
Witajcie, 
żyję, już od kilku dni miałam napisać posta i ciągle coś. Nie myślcie sobie, że nie chciałam, co to to nie. 
Zacznę od początku, po serii wszelkich popsuć (czyt. maszyna, żelazko) przyszła pora na .... komputer. 
Przygotowuję Ci się Ja do egzaminu nauczycielskiego, nanoszę ostatnie poprawki do prezentacji, zaparzam pyszną zielona herbatę "Zaczarowana polana", kosztuję się w jej smaku, aż tu nagle 
zawartość kubka ląduje na laptopie, a ratując sytuację, zabierając kubek z klawiatury oblewam jeszcze ścianę (białą).
Z prędkością Spidermena wyciągam pendrivy - źródła moich prezentacyjnych dokonań...i tyle, masz tu człowieku, odstresuj się przed egzaminem..
Na szczęście jakieś ostatnie wersje się zapamiętały, no ale laptop nie działał. 
Mój kot nie mieszał w tym swoich zwinnych łapek (bo podejrzenia męża cały padają na wutrzaka ogoniastego (M.A)...ogłaszam, to nie on, a przynajmniej nie tym razem).
Później ogarną mnie nerwowy śmiech (same rozumiecie, różnie człowiek może zareagować).
Egzamin...brr...nie powiem, żeby było miło i przyjemnie, ktoś się spóźnił (nie Ja), ktoś inny nie był z tego powodu zadowolony...w wersji ostatecznej przemaglowano mnie totalnie - po egzaminie "na chwilę" nawet miałam niedosyt, ale teraz cieszę się, że mam to już za sobą i wiem tak naprawdę co zrobiłam dla dzieci, z dziećmi i dla szkoły, w każdym razie  cieszę się ze swojego stopnia "nauczyciela mianowanego".
A laptop mam już naprawiony...hurraa
Koniec roku szkolnego, był też czasem pożegnań i wzruszeń...odeszło wiele moich koleżanek i kolegów, nie dziwię się i być może gdyby nie "coś" to zrobiłabym to samo. W każdym razie tusz miałam rozmazany na całej twarzy.
W ferworze drukowania świadectw, wraz z koleżanką zrobiłyśmy jeszcze kartki pożegnalne, ja zajęłam się stroną estetyczno-plastyczną a koleżanka zadbała o treść wnętrza...bardzo, bardzo ważnego, bo to wszystko miało stanowić niepowtarzalną, bezcenną całość, tak wyjątkową jak osoby dla których to zrobiłyśmy. 
Ku pamięci...

sobota, czerwca 28, 2014

Carpe diem i wszystko co kocham...

Carpe diem i wszystko co kocham...
Przeżyłam Zakończenie Roku Szkolnego...kolejne moje nauczycielskie
3 letnie podsumowanie - pożegnanie z klasą
poleciały łezki bo i najbliższe koleżanki zmieniają miejsce pracy...
wakacji jeszcze nie czuję, bo troszkę popracować jeszcze trzeba będzie i czeka mnie przede wszystkim egzamin, to chyba najbliższe najbardziej stresujące wydarzenie
w środę o 8.30...rozpocznę, a o której i jak skończę...nie wiem
mam tylko nadzieję, że przeżyję ten dzień
---
A z wydarzeń domowych...hmm
kolejny raz zdarza się tak, że jak psuje się jedna rzecz, to za chwilę druga...i mam nadzieję, że nie trzecia
po maszynie, zresztą już naprawionej, nadszedł czas na żelazko
ja chyba na prawdę ostatnio przesadziłam i sprzęty wyeksploatowałam do maksimum
Zgadnijcie kiedy żelazko mogło się popsuć, nie na 2-3 dni przed zakończeniem Roku Szkolnego ani nie po...nie, nie - ale właśnie w dniu kiedy jednak jakoś wyglądać trzeba
rano po włączeniu ulotnił się tylko bardzo nieprzyjemny zapach spalenizny...i to był koniec żywota
ale dałam radę, na szczęście sukienka podarowana przez Rodziców nie wymagała aż takiego prasowania a płaszcz...no cóż (ostatnio nawet zagniecenia są modne) i na szczęście słoneczko też zaświeciło.
Teraz zastanawiam się nad jakimś parowcem ...może polecicie jakieś, z chęcią wysłucham Waszych opinii...
---
Na pożegnanie dla klasy...


poniedziałek, czerwca 23, 2014

Dla Tatka:)))

Dla Tatka:)))
Dziś dzień szczególny...bo dzień Taty...
tym razem udało się Nam dotrzeć w tym czasie w rodzinne strony i razem z siostrzyczką (i małżonkami) wręczyć upominek i...podziękować
---
Jeszcze przed wyjazdem obmyśliłam plan aby zrobić dla Rodziców tort Tiramisu według przepisu Ewy Wachowicz...i wszystkie składniki zakupiłam wcześniej, zabrałam się do pracy...nawet biszkopt mi wyrósł...
i nawet nasączyłam go amaretto z kawą...i nawet zaczęłam już robić krem, wyjęłam malinki...i tak na koniec przyspieszyłam, że nie doczytałam i nie zmniejszyłam obrotów w mikserze...masz ci los...po 3 minutach mój krem nie przypominał już kremu tylko coś zważonego i niesmakowitego...
Mąż z ochotą wielką przespacerował się do sklepu o 21.50 ale serka mascarpone było - brak.
Tak lekko się nie poddaję...
znalazłam w szufladzie - krem ajerkoniakowy - i cóż zrobić - może to wydawać się dziwne, ale połączyłam go z nasączonymi delikatnie amaretto warstwami biszkoptu, szłam w zaparte według przepisu i każdą warstwę posypałam delikatnie kakao i przełożyłam malinkami....również na wierzchu
wiecie, że wyszło naprawdę dobrze i smakowicie...
żałuję tylko, że zdjęcia nie zdążyłam zrobić
---
w drodze na Kujawy podziwiałam piękne zielone pola i nie mogłam się powstrzymać...
prawie wszędzie kwitną są chabry, maki i rumianki --- pomyślałam o bukiecie dla Rodzinki.
Jednak później okazało się, że chyba jestem uczulona na te urokliwe kwiatostany i skończyło się tym, że kwiatki wylądowały na balkonie... i też tam ładnie się prezentowały
---
Od takie niespodzianki przyszykowałam:)
---
W tym roku upominkiem do prezentu dla tatka była mała kosmetyczka (np. na lekarstwa) i notesik
- tuż przed wyjazdem zrobiłam jeszcze zdjęcia -


niedziela, czerwca 22, 2014

Zielono, ach zielono...

Zielono, ach zielono...
Ostatnio z czasem u mnie bardzo, bardzo krucho...
muszę dotrwać, przynajmniej do 2 lipca (czyt. do egzaminu) 
i jeżeli dobrze pójdzie to na chwilkę choć odetchnę.
Po długim weekendzie spędzonym u rodzinki, czeka mnie jutro kolejna, chyba najdłuższa Rada...
choć na momencik zrelaksowałam się, z siostrą wyciągnęłyśmy maminkę na zakupy i przeprowadziłyśmy malutką metamorfozę a wieczorkiem "wymęczyłam" mamę robiąc fryzurki - przy okazji nauczyłam się robić zaplatańca dookoła głowy i okazało się, że mama bardzo fajnie wygląda właśnie w takiej fryzurze.
Przez ten czas trwały też dni mojego rodzinnego miasta, więc wyruszyliśmy na spacer wzdłuż 3 maja...a tam Jarmark Rozmaitości...aż żałuję, że nie wzięłam aparatu, bo było wiele prac wykonanych ręcznie...
Dla malutkiego siostrzeńca przy okazji dla małego uszyłam też letnią pościel...i zobaczyłam jak wiele radości może przynieść podarowany kręcący się bączek.


niedziela, czerwca 15, 2014

O matko...

O matko...
Moja maszyna nie działa:(
biedna, chyba ją wymęczyłam za bardzo i nie dała rady, dziś ostatkiem sił pomogła mi dokończyć szyć torbę dla przyjaciółki, z którą już niedługo się spotkam...i później już nie drgnęła.
Zanim jeszcze do torby doszłam to były kosmetyczki dla dzieci przyjaciół i coś dla słodkiego snu mojego kochanego chrześniaka...
rany, jak tak sobie pomyślę, to ja chyba naprawdę ją dobiłam... ale tak bardzo chciałam wszystko szybciutko zrobić, bo wiem, że już po tym weekendzie i przez najbliższe 2,5 tygodnia będę musiała się wstrzymać z robieniem przyjemnych rzeczy...czeka mnie...koniec roku szkolnego i egzamin...więc pewnie dopiero po 2 lipca (jeżeli zdam egzamin) to cokolwiek dotknę...mam nadzieję, że do tego czasu uda się odratować bidulinkę...a może tatko "złota rączka" ją przechwyci:)))
---
Dziś jeszcze nie okażę tego o czym napisałam na początku tylko odwołam się do poprzedniego posta i pokażę kosmetyczki, które uszyłam dla dziewczyn z Addicted to craft
---
i jeszcze coś, na początku tygodnia otrzymałam dwa prezenty, jak dla mnie symboliczne
chleb od koleżanki z pracy i aniołka od córeczki przyjaciółki
(a wszystko to o 8.00 rano)
to dało nadzieję na dobry dzień...
po chlebku nie ma już nawet okruszka, ale aniołek jest...


sobota, czerwca 14, 2014

Żyję i szyję

Żyję i szyję
Przez chwilkę mnie nie było, 
ostatni czas był troszkę zajmujący...
codzienna praca właśnie teraz wymaga 120% nakładu swoich możliwości i zaangażowania (zapowiada się, że będzie jeszcze więcej)
Tak "całkiem z nudy" zapisałam się jeszcze na dodatkowe dwa szkolenia internetowe dla nauczycieli, a to kolejne min. dwie godzinki więcej na dobę.
A, że nie samą pracą i nauką człowiek żyje to odczułam wszechogarniającą potrzebę szycia - to po części za sprawą dziewczyn z Addicted to craft, które otwierają sklepik w Warszawie i w ten weekend uczestniczą również w Targach sztuki i desingu.
Poczyniłam kilka małych zestawów, dziś część z nich
(więcej zdjęć dorzuciłam na bloga szyciowego)

niedziela, czerwca 01, 2014

coś...dla siebie

coś...dla siebie
Skoro wczoraj (czyt.sobota) wstałam skoro świt o 5.40 to dziś nadrobiłam i obudziłam się o 9.00...
więc, że tak powiem wyrównałam do (mojej) średniej weekendowej...hehe
Z okazji dzisiejszego dnia Dnia Dziecka zrobiłam coś dla siebie, tak na pocieszenie najbliższych dni
Od dawna (tak odnotowałam w swoim notatniku) w chciałam uszyć domowe papciowe balerinki i pokrowiec na okulary przeciwsłoneczne
I w końcu...dziś..."nadejszła wiekopomna chwila"



sobota, maja 31, 2014

po mału, po maju...

po mału, po maju...
no w zasadzie to nie tak pomału, bo jakoś ten maj dosyć szybko mi minął
ale to może i dobrze, bo dzięki temu bliżej do wakacji
a dziś wstałam skoro świt...o 5.40...tak, tak...mój kiciuś stwierdził, że tak będzie idealnie
jak już mnie zbudził, to oczywistym było, że sam sobie zasnął


piątek, maja 30, 2014

Za chwilę DD

Za chwilę DD
Lada dzień święto milusińskich dlatego dla najmłodszych członków rodzinki na szybko uszyłam 
workowe wytwory jako dodatki do dziecięcych upominków.
Życzę im aby ich dzieciństwo było jak najlepsze i aby trwało jak najdłużej.


środa, maja 28, 2014

Pomiędzy

Pomiędzy
Rady, zebrania, konkursy, sprawozdania....chcę już wakacji, przywołuję i odliczam bo czuję, że naprawdę ich potrzebuję
- a tu jeszcze egzamin na mnie czeka zaraz na początku lipca - brr
wiem, że muszę dotrwać, wystawić oceny, wydrukować świadectwa............
a później mam nadzieję, że uda mi się zobaczyć nadmorskie krainy naszego Bałtyku
póki co zadowalam się tym i na 3 minutki czas się zatrzymuje


niedziela, maja 25, 2014

Dla maminki

Dla maminki
Co prawda Dzień Mamy dopiero jutro, ale w tym roku u Nas leciutko został przyspieszony, 
niestety osobiście nie mogłam przybyć a siostrzyczka wyjeżdża zaczerpnąć nadmorskiego powierza - więc niespodzianka została wręczona dzisiaj razem z ciachem upieczonym właśnie przez siostrę.
Dotychczas szyłam torby dla siebie i dla innych, ale uświadomiłam sobie, 
że nie uszyłam jeszcze dla mamy (to niedopuszczalne), 
okazja jest i trzeba ją wykorzystać,...Voila


sobota, maja 24, 2014

chwila lenistwa

chwila lenistwa
25...30...uff jak gorąco
ale jak dla mnie takie temperatury są jeszcze akceptowalne i w dodatku kojarzą mi się latem
a jak lato i wakacje, więc i oznacza to coś dobrego
Co prawda końcówka roku szkolnego nie należy do najprzyjemniejszych (a wręcz przeciwnie) to i tak miesięczna perspektywna uwolnienia się od hałasu jest wyczekiwana bardzo, bardzo (a nawet odliczanie się zaczęło).
A ja przez cały tydzień nic nie napisałam, więc dziś jeszcze moje chwilowe prawie zeszło-weekendowe lenistwo połączone ze spacerkiem


niedziela, maja 18, 2014

Pozmieniałam

Pozmieniałam
Uff, wróciłam do normalności...czyli powróciłam z Zielonej Szkoły.
5 dni z deszczem i słońce na przemian + spora gromadka dzieci - hmm - bardziej może już młodzieży, bo jakby nie patrzeć to już szósta klasa.
W planach mieliśmy Kazimierz Dolny, oczywiście wybraliśmy się tam ale towarzyszyła Nam ulewa, więc radości ze zwiedzania aż tak wielkiej nie było, bo przemokliśmy do suchej nitki.
Ale kogucika przywiozłam
Tuż przed wyjazdem i pakowaniem ogarnęłam jeszcze domek, coś tam uszyłam, zmontowałam i wyjechałam.
Na pierwszy rzut poszedł regał z książkami, po zakupie i przemalowaniu na biało zanosiło się będzie wstawiona szybka, ale użytkowanie pokazało, że było by to dość ryzykowne, ponieważ starusieńki zamek nie zawsze się przekręca i różnie to może być, więc postawiłam na materiał, który przybiłam pinezkami, więc gdyby jednak kluczyk i zamek powiedział "nie" to jest jeszcze szansa wyjęcia pożądanej książki.


piątek, maja 09, 2014

18 mieć lat

18 mieć lat
Kiedy to było...
oj dawno...dawno...nie powróci już
na szczęście pozostają wspomnienia.
Za to ktoś inny będzie świętował swój młody, piękny wiek i właśnie z tej okazji zrobiłam album i pamiętnik. We wcześniejszym poście pisałam o rodzicach a tym razem przyszła pora na córkę, która w tym samym czasie będzie świętować młodość...


wtorek, maja 06, 2014

na 25 lat miłości

na 25 lat miłości
Będzie kolorowo i trochę zapachnie latem,
a to za sprawą papierów, które użyłam do stworzenia prezentu 
z okazji 25 rocznicy ślubu koleżanki mojej maminki.
Powstał album, pamiętnik wspomnień, koperta z nagranym filmem oraz kartka z życzeniami.
Żeby Was nie zamęczyć zdjęciami, wybrałam tylko kilka stron...
miłego oglądania...


niedziela, maja 04, 2014

Maju, maju...

Maju, maju...
Słońce, deszcz, słońce...i cztery dni wolności
udało mi się nawet wyjść na krótki spacer
po Mariensztacie i Starówce


wtorek, kwietnia 29, 2014

zazieleniło się

zazieleniło się
Powolutku ogarnęłam balkon. W końcu i na niego przyszła pora.
Po zeszłotygodniowych 3-dniowych wycieczkach sił wiele nie było ale perspektywa kącika, który będzie przedłużeniem pokoju a jednocześnie też małym ogródkiem i miejscem kociego relaksu - była silniejsza. 
Na czas zimy balkonowy regał wylądował w kuchni i tak się tam dobrze sprawdził, że żal by było go zabrać, więc trzeba było zakupić drugi. 
Ku przywołaniu letniego klimatu zawiesiłam też pasiastą zasłonę, 
bo popołudniowe słońce potrafi dobrze przygrzewać...


Copyright © 2016 Agea Happiness-Moje Pasje , Blogger