niedziela, 19 sierpnia 2012

Małe letnie przemiany

To chyba ostatni post urlopy. Będzie mi brakowało wszystkich poranków z ciepłą herbatką, kakaem, czy kawką. Ze śpiewem ptaków, dobrym filmem, szyciem, scrapowaniem...
Wiem, że w pracy zatroszczą się o to, żebym się nie nudziła, ale same rozumiecie to nie to samo.
Dziś zacznę od kwiatków, które przetrwały tydzień i były włożone do mojego świadkowego bukieciku. Nie wszystko przetrwało, ale stwierdziłam, że nie wyrzucę kwiatków skoro mają w sobie jeszcze tyle uroku. Teraz chwilowo i w domu mam mały lawendowy kącik.


Robiąc kilka rzeczy na wesele siostry zapomniałam na chwilę o domowych dekoracjach. Nie obyło się również bez mycia okien. Jak ja nie lubię brudnych okien...
Kiedyś w postanowieniach napisałam, że przynajmniej 4 razy w roku coś zmienię. I chyba nadszedł ten czas.
Chciałam świeżości, kiedyś zakupiłam 1,5 m błękitnego paskowego materiału i kiedyś też zakupiłam w SH lniane prześcieradło. Małe łączenie i powstało coś takiego.



Oczywiście nie poprzestałam na tym, wyciągnęłam ze swojej szafy powłoczkę zakupioną również w SH, wtedy mnie tak urzekła, że nie mogłam się powstrzymać i zakupiłam ją. Kolor czarny połączony z jasnym brązem i do tego napisy. Początkowo w planach miały powstać z niej zasłonki, ale stwierdziłam, że w niedużym pokoju czerń jeszcze bardziej go pomniejszy więc powstały poszewki na poduchy.
Poduchy dwustronne, z jednej strony czarne z drugiej brązowe.



i na koniec jak dla mnie dosyć odważny krok, popsułam wczoraj ikowską lampę na rzecz małej metamorfozy. W momencie niszczenia miałam mieszane uczucia. Ale później już jakoś poszło.
Biały materiał to ten sam który użyłam do zasłonek.




Jakiś czas temu szyłam dla Pauli torbę i poszewką na jaśka, a w zamian za to otrzymałam od niej dwa pudełka i serducho. Wszystko takie jakie sobie wymarzyłam. Dziękuję Paulo:)




Na koniec jeszcze kilka moich przerobionych wcześniej pokojowych dodatków


 I mój kiciuś wypatrujący jaskółek (już od trzech lat zakładają sobie gniazdo przy naszym oknie w drugim pokoju - kot nie jest im straszny)



Nie może też zabraknąć muzycznego akcentu, inspiracja z wczorajszego filmu "U Pana Boga za piecem"



Pozdrawiam
Agea

a we wcześniejszym poście pisałam o
wynikach letniego candy


16 komentarzy:

  1. Bardzo podoba mi się przemalowany zegar,u mnie w domu też taki mieliśmy.Chyba muszę go poszukać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczne metamorfozy...a przemianą lampy mnie całkiem zszokowałaś...nie ta sama;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. No zmiany udane , a lampa nie ta sama pomysłowa jesteś :)
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne przemiany. Widzę, że kiciusiowi też się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile nowości ! :)
    Przemiany w takim wydaniu mogę oglądać codziennie .
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wpadłaś na cudowny pomysł z tą metamorfozą lampy.
    W piątek miałam okazję być w IKEA i oglądając jedną z lamp w materiałowym białym obiciu , coś na styl tej Twojej po metamorfozie, zdecydowałam się z tą moją papierową zrobić to samo.
    Zrobiłaś prześliczny zakątek w pokoju.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. witaj:) ale świetny post:) zasłony przewiązane brązowym lnem idealnie pasują do poduszek:) ślicznie!
    to samo muszę powiedzieć o Twojej przeróbce lampki. teraz jest o niebo ładniejsza i taka handmade'owa :)
    wspaniałe zdjęcia
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś niesamowita.Lampa wyszła tak,że wezmę się za swoją.Duuuże buziaki od mojej Kici dla Twojej piękności.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale Pięknie tak ciepło i romantycznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Fenomenalna metamorfoza lampy :) Cudownego masz kota :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Prześliczne metamorfozy...te Twoje biele i błękity przeplatane z szarościami--cudnie...:-)
    pozdrawiam i Pana Kota też:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ależ u Ciebie w domku jest cudnie i tak świetliście:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ślicznie u ciebie...kolorki takie jak b. lubię :))Kociak przecudny!!!Pozdrawiam cieplutko :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa...