piątek, 4 maja 2012

Szaleństwo bieli & malutki remoncik

Tyle wolnych dni sprawiło, że wpadłam w szał porządków i małych przemian. Bardzo lubię soczyste kolory i w moim mieszkanku pojawiały się żółcie, zielenie, fiolety ale ostatnimi czasy to biele i pastelowe barwy bardziej mi odpowiadają. Chociaż delikatne akcenty soczystości jak najbardziej akceptuję.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że bielenie uzależnia, oj tak, potwierdzam, kolejny raz. I podziwiam męża, że wytrzymuje moje najbardziej zwariowane pomysły. Jak ten ostatni z bieleniem ścian. Na szczęście tynk jeszcze nie odpadł:)
Oprócz malowania zrobiłam jeszcze wielkie porządki, pozbyłam się tysiąca niepotrzebnych już kartek, uszyłam kilka dekoracji. Żeby nie zanudzać, dziś pokażę duży pokój:)
Na początek duża drewniana rama, którą odnowiłam już dawno temu, tym razem w środku umieściłam swój wianek, myślę, że z czasem będzie on zmieniał swoje oblicze.


Troszkę poprzemieszczałam też swoje książki i teraz pod ręką mam te do których lubię często zaglądać


Jakiś czas temu pisałam o poszewkach na wielkie poduchy, jestem jeszcze w trakcie ich wykańczania, zostały mi 3 sztuki, na razie łatwiej mi było uszyć pokrowiec na łóżko.
Na początku pisałam o akcentach, myślałam wtedy właśnie o obrazie,
który otrzymaliśmy od Marty i Artura.


Parapet został zarezerwowany przez kiciusia, jedyne co może się na nim znajdować to coś w miarę stabilnego i w miarę ciężkiego - dwie podręczne skrzyneczki. Jedną z nich odnowiłam rok temu, dziś służy mi oddanie na przydasiowe wstążki, tasiemki i koronki:)


Zapragnęłam mieć trochę niebieskości w domu, w ręce wpadły mi zasłony, które troszkę przerobiłam na swoje potrzeby. Były krótkie i bardzo szerokie, dziś już są w sam raz:)


Na ścianach pojawiły się obrazki i ramki, część odnowiona jakiś czas temu, jedną z nich wypatrzyłam w starociach i postanowiłam wybielić tzw. Gifts from the Sea:)


Jakiś czas temu pokazywałam pokrowce na krzesła, dziś już znalazły swoje bardzo konkretne zastosowanie:)


Na koniec nie może zabraknąć kiciusia, ostatnie upały wpływały na niego bardzo leniwie, budziły go tylko odgłosy nadlatujących jaskółek, które założyły sobie u nas gniazdko.


a muzycznie coś takiego chodzi mi po głowie


Pozdrawiam
Agea

a we wcześniejszym poście pisałam o




11 komentarzy:

  1. Prześliczne zmiany i nowości, a kocur super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj jak wszystko pięknie wygląda! Strasznie podoba mi się każda rzecz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zmiany, raz na jakiś czas trzeba po prostu poprzestawiać, odświeżyć kąty, poczuć trochę nowości na "starych śmieciach". A z tym uzależniającym bieleniem coś może być na rzeczy. Też chyba wpadłam w taką fazę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. cudnie teraz u Was w tej bieli :) pozdrowionka z Jastarni :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zestawienie kolorków, iście wiosenne;) aż nabrałam ochoty na koloryzowanie u siebie;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. jak ślicznie :DDDDDDDDDDD super a kotek tak ślicznie śpi :) super!

    OdpowiedzUsuń
  7. wszystko mi się podoba i marzę o tym, żeby mieć wreszcie swój kącik, w którym mogłabym tak zaszaleć:)podziwiam te Twoje małe i duże domowe akcenty, bo wiem że to wszystko jest przede wszystkim czasochłonne...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale kiciuś sobie słodko śpi :) Pięknie tu u Ciebie :) Dodaję blog do obserwowanych :) Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa...