poniedziałek, 1 sierpnia 2011

My home, sweet home

Kolejny tydzień za mną, do końca urlopu zostały jeszcze dwa tygodnie, a Ja mam tyle rzeczy do zrobienia, oczywiście rzeczy, które sobie sama wymyślam - więc są to dla mnie przyjemności. Jestem też w trakcie robienia niespodzianki dla obserwujących mojego bloga - na trwające Candy urodzinowe do 15 sierpnia. Jestem mile zaskoczona, bo już teraz zapisało się 160 osób. Chyba pomyślę o dwóch niespodziankach:)
To miłe, kiedy innym podoba się to co robisz, dziękuje za wyróżnienie "One Lovely Blog Award": Krótkiej, Lilce, Kasi, Alinie, Leandrze, Violinowej, Love Inspirations, Sikorce w akcji, Violi i Asi.
Dziękuję kobietki, mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam:)))
W następnym poście postaram się sprostać wymaganiom wyróżnienia.

Po takim wypoczynku nad morzem zabrałam się po woli do przyjemnej pracy, czyli szycia. Jak dla mnie morze, daje większe pole dla wyobraźni - wszystko jest takie jasne, czyste, szum morza, delikatny piasek, ptaki, o jej jak chciałbym tam mieszkać.



Po powrocie uszyłam zasłonki, okrycia na krzesła, napis "Home" i ptaszki, poniżej kilka zdjęć, więcej na moim drugim blogu.




było też coś w różach


Wczoraj przed deszczem schroniły się u mnie dwie biedronki - dobrze, że kiciuś tego nie zauważył, domyślacie się jak to mogłoby się zakończyć, zwłaszcza, że chodziły po jego parapetowym łożu:)


Pozdrawiam
Agnieszka

we wcześniejszym poście pisałam o
małym remoncie i powrocie z nad morza

11 komentarzy:

  1. Śliczne ozdoby :)

    http://anek73.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniala wene cie nawiedzila! Cuda szyjesz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam o Twoim kocie. Zastanawia mnie jak trzeba ułożyć kota, żeby można go było zabierać ze sobą na wyjazdy. Ja uwielbiam koty i próbowałam rożnych sposobów, ale moje koty były łazęgami. Latem mamy dom otwarty i nie można było ich utrzymać. Nie potrafię trzymać kota na smyczy, bo wydaje mi się, że to wbrew jego naturze, ale chyba teraz gdy zdecyduję się na kota to tak zrobię. Uwielbiam koty tajskie. Twój też jest śliczny i ma niebieskie oczy :)
    Pozdrawiam - Maria

    OdpowiedzUsuń
  4. wspaniałe materiałowe wyroby poczyniłaś! A morze faktycznie jest niezwykłe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wychodziłam z kiciusiem już kiedy był mały, ponieważ wiedziałam, że czekają nas podróże, zmiany miejsc - teraz już nie buntuje się na zakładany puszorek, nauczył sięchodzić na krótszej i dłuższej 5m smyczy - aby mógł zapolować na coś w trawie czy skoczyć na drzewo:)))
    No, ale niestety na balkonie musieliśmy zamontować siatkę, bo mógłby wypaść, a że jest bardzo ciekawski i w dodatku mieszkamy wysoko mogło by się to dla niego źle skończyć:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu - gdybyś tylko szwendała się po świecie, nie mogłabyś tak pięknie przystroić mieszkania:))
    szkoda, że moja maszyna odmówiła współpracy, pokusiłabym się o uszycie podobnych ptaszków:))
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne zdjęcie z biedronkami :) Morze również a Twoje szycia jak zawsze mistrzowskie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Morze... uwielbiam :D
    Cudeńka wychodzą spod Twoich rąk :)))
    :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudne odwiedziny i zdjęcie. Jeśli chodzi o kicisie, wiem jak się to odbywa.
    Pozdrawiam okaleczona. Właśnie teraz usnął z czego bardzo się cieszę.
    Miło mi, że do mnie zaglądasz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już od jakiegoś czasu "chodzą" za mną takie napisy... i jakoś dojść nie mogą do rozumu bo serce już w nich zakochane...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa...