środa, grudnia 13, 2017

W grudniu po południu...część 2

W grudniu po południu...część 2
Zima w pełni, przygotowania do świąt ... w trakcie. Oby do przodu, jak to mówią. W przerwach pomiędzy praniem, sprzątaniem, zakupami, gotowaniem staramy się zorganizować sobie czas najmilej jak się da, tak bez spięcia, tak żeby wywołać uśmiech i być w dobrym humorze na dalszą część dnia.
Nie zawsze przychodzi to z łatwością bo najmłodszy członek rodziny jest właśnie w trakcie ząbkowania i potrzebuje dużo wsparcia...a to oznacza, że plany się zmienianą, bo jest zwyczajnie taka potrzeba.
Zawsze jest też plan B i C i dzięki Nim udaje się chwytać każdy dzień ....takie nasze Carpe diem!
Pudło świąteczne zostało do domu już przyniesione, powoli wydobywam różności i sprawdzam co przetrwało próbę czasu.
Ogólnie nie jest źle, ale znając siebie to coś spróbuję jeszcze dorobić.


Na początek coś do pokoju milusińskich. Chyba najszybciej i najłatwiej przemienia mi się dekoracje z obrazkami. Spory czas temu udało mi się napotkać świąteczne kartki i tak mi się spodobały, że kupiłam wtedy aż dwa zestawy, pierwszy został rozesłany do rodzinki i znajomych a drugi zachowałam i właśnie teraz pomyślałam, że go wykorzystam. Zgarnęłam małe ramki ze ściany, odpieczętowałam i włożyłam.




Jest ich  kilka w pokoiku więc pewnie coś jeszcze wymyślimy...na pewno część ozdobimy czymś co namalujemy.
Razem z córcią bawiłyśmy się w weekend farbami i zrobiłyśmy już jeden plakat. Było nawet zabawnie bo gdy już tak wszystko było rozłożone, gotowe, i wałkiem i pędzlem panienka przejechała po kartce usłyszałam "Bedzie dzieło"... pomyślałam (a w zasadzie to najpierw się roześmiałam zadziwiona jej stwierdzeniem), że będzie coś, ciekawe co, bo jak razem malujemy to nigdy nie wiadomo co powstanie, ona dół  a ja na górze choinki i nagle wyszła z tego jakby góra, wtedy pobiegłam szybko po watę i tam gdzie farby nałożyło się zdecydowanie za dużo przyklejała kulki (to wcale nie takie łatwe). I wyszła jakby góra śnieżna....w każdym cokolwiek Nam wyszło jakoś z zimą trochę się kojarzy, więc zostanie...

Plakat zimowy


A propo waty, jakiś czas temu na profilu instagramowym Zabawy Liliany podpatrzyłam butelkowego bałwanka z białymi pomponikami w środku. W ciągu tygodniu szukałam butelki w takim kształcie i białych pomponów. O ile butelkę szybko udało się zlokalizować (o tu link) o tyle białe pompony nie bardzo (chyba wszystko wykupione). W każdym razie pompony zostały zastąpione kulkami zrobionymi z waty:)

Och Panie Bałwanie




Do narysowania nosa, oczu i guzików użyłam na początku markera kredowego ale powiem Wam, że się nie sprawdził bo przy częstym dotykaniu rozmazywał się, lepiej trzyma się flamaster do podpisywania płyt DVD.

Z zimowych zabawek polecam jeszcze muzyczne jaja niespodzianki....
Kojarzycie pewnie piosenkę "Pada śnieg, pada śnieg dzwonią dzwonki sań..."chciałam zrobić coś co będzie urozmaicało Nam śpiewanie, zachomikowałam kilka opakowań od znanych jajek niespodzianek i zapakowałam w ich wnętrze: ryż, cukier, groch, fasolę, orzechy i oczywiście mini dzwoneczki. W każdym jest coś innego a w jednym większym jest mieszanka. Każde z nich wydaje troszkę inny dźwięk.


Następnie zakleiłam dla bezpieczeństwa taśmą bezbarwną a później jeszcze dekoracyjną. 


W ten sposób coś Nam brzęczy, dzyndza i jest na swój sposób bardzo dźwięcznie.


W grudniu po południu....chętnie zagląda się też do książek...na przedszkolne Mikołajki córcia dostała książeczkę "Kocia Kicia. Zima" Anny Głowińskiej wyd. MediaRodzina, jeśli ktoś lubi koty to zdecydowanie polecamy. Z tej serii ukazało się jest wiele opowieści, tu podsyłam link dla chętnych. Dla dwulatków jak najbardziej powinny się sprawdzić, choć młodszy brat też z chęcią wysłuchał całej historii.


W moich starusieńkich książkach znalazłam jeszcze jedną zimową pozycję 
"Królowa Śniegu" Hans Christian Andersen, wydawnictwo Poznańskie, 1987.


w środku pełno jest niebiesko-białych obrazów:)
---
I gdy już tak się człowiek na patrzy na tą biel to chciało by się śniegu i chciało by się pospacerować...

Podpatrzone na spacerze


Podpatrzone zza okna


Jak już się tak człowiek napatrzy abo zazna spaceru na śniegu to polecam coś rozgrzewającego...
dla mnie to taki zapach z dzieciństwa...pieczone jabłko z cukrem, orzechami włoskimi i rodzynkami czasem też z cynamonem.
Polecam.... ten zapach unoszący się z piekarnika i to ciepło, które rozchodzi się po mieszkaniu...nie do opisania.


czas zimy kojarzy mi się jeszcze zapachem mandarynek


i pomarańczy
i chyba właśnie dlatego skusiłam się na zrobienie po raz pierwszy świątecznej nalewki z pomarańczy, korzystałam z przepisu w wersji z cynamonem, goździkami, miodem i imbirem. Przepis znalazłam na durszlak.pl o tu.


Zabieramy ją oczywiście do rodzinki na Święta:)
W grudniu po południu...zawsze też przygotowuję kartki z życzeniami....dla tych, z którymi pewnie nie uda się Nam spotkać w tym czasie...


---
W tym roku po raz pierwszy wraz z córcią braliśmy udział w spotkaniu wigilijnym w przedszkolu. 
Było wspólne dekorowanie pierniczków, śpiewy...ogólnie miło spędzony czas, bo jak się przy okazji okazało córeczka chodzi do jednej grupy z córeczką mojej koleżanki ze szkoły podstawowej...jaki ten świat jest mały.


.... były też upominki dla Rodziców.... u Nas pomarańcza z goździkami ma oczywiście swoje honorowe miejsce:)


ach ten grudzień...pełen wrażeń i wydarzeń
 .... i ponieważ negocjacje o których w ostatnim poście pisałam, zostały zakończone sukcesem to na koniec jeszcze moi Milusińcy:)


... a jak tam U Was mija ten zimowy czas?

Pozdrawiam
Agea

środa, grudnia 06, 2017

W grudniu po południu ...część 1

W grudniu po południu ...część 1
W grudniu po południu...taki pomysł na tytuł dzisiejszego posta jakoś wyjątkowo mi przypasował. Bo w grudniu po południu można zrobić wiele rzeczy...oczywiście jeśli się uda, wygospodaruje się chwilę (nawet w nocy), jeśli wszyscy są zdrowi, wyspani i ogólnie przejawiają chęci do zrobienia czegokolwiek.
Póki co dajemy radę, mimo wizyty w szpitalu i jeszcze takiego jednego ząbkującego osobnika. Oby tylko choroby ominęły Nas wielkim łukiem bo chcemy nacieszyć się w pełni weekendami.
Jak na grudzień przystało spadł pierwszy śnieg...Brawo...była nadzieja, że może pozostanie na dłużej, ale tak szybko jak się pojawił to i zniknął. No cóż...dobrze, że zrobiłam chociaż pamiątkowe zdjęcie przy okienku.


i jeszcze drugie zdjęcie z widokiem na okolicę.


Gdy za oknem tak całkiem mroźnie się robi, to w grudniu z pewnością mogą przydać się ocieplacze do kieszonki...ot takie mini termoforki. Jestem strasznym zmarzluchem...


Wraz z rozpoczęciem miesiąca powstał też nasz kalendarz, wiadomo sam się nie zrobił...siedziałam wieczorem i zszywałam te mini woreczki a później jak świstak pakowałam do środka słodkości.




a właśnie...widziałam u Was bardzo ciekawe pomysły na kalendarze tzn. oprócz słodyczy w środku dzieciaczki mogą znaleźć zadania do wykonania, albo codziennie znajdują jedną część układanki puzzlowej, albo są tam nawet ukryte myśli, sentencje, wiersze, bilety na wspólne wyjścia czy nawet wyjazdy. 
Myślę, że może jak córcia będzie starsza to za rok coś więcej wymyślę. 
Jedno jest pewne trzeba się za to zabrać o wiele wcześniej.

W grudniu po południu można też na przykład upiec ciastka ze starszą pociechą i można też użyć do tego odpowiednich foremek.
Szukałam w sieci przepisu dzięki któremu odciśnięty kształt pozostaje po upieczeniu. I znalazłam taki na najsłodszym blogu w sieci czyli na Moje wypieki...link do posta "Wałkiem malowane" polecam:)


(Foremki kupiłam w Pepco)

W grudniu można do woli pić Kakao...najlepiej w dobrym towarzystwie


można wylegiwać się w łóżku ... jeśli dzieci na to pozwolą...haha


Można też czytać bajki....


albo przeglądać te uchowane starusieńkie opowiadania...


W grudniu po południu można zrobić w domu sesję zdjęciową z pociechami...
z synkiem



Zdjęcia z córcią...w trakcie realizacji....trwają negocjacje:)
---
W grudniu mamy oczywiście Mikołajki więc można zrobić coś ...dobrego, czekoladowego...na przykład własne lizaki.
Ponieważ robiłam je pierwszy raz wypróbowałam tylko te z czekoladą ale przy kolejnych razach dodam jeszcze bakalie, suszone owoce a może też spróbuję typowo owocowych.

Jak powstawały:
- w małym rondelku zagotowałam wodę,
- w miseczce rozdrobniłam czekoladę na kostki,
- położyłam miseczkę na rozgrzany rondelek i zaczęłam mieszać czekoladę,
- gdy czekolada się rozpuściła przelewałam ją do foremek,
- chwilkę odczekałam i posypałam cukrowymi groszkami,
- gdy czekolada ostygła włożyłam foremkę do lodówki i czekałam jak zastygnie.

(Foremki i patyczki do lizaków kupiłam na Allegro)



Myślę, że mogą być one również bardzo fajnym prezentem gwiazdkowym...
---
W grudniu można też spokojnie chrupać orzechy...na przykład orzechy laskowe...bo...bo mają sporo witamy E a to oznacza, że jedząc je dbamy o skórę, poprawiamy jej koloryt i jędrność a także ją nawadniamy, co w przypadku kiedy za oknem wietrznie, zimo, szaro i ponuro może być nawet bardzo przydatne.
Więcej nie będę się wymądrzać co do właściwości, szczegóły znajdziecie o tu.


W grudniu przydało by się uporządkować pewne sprawy, zrobić porządki, ogarnąć się tak po prostu (w końcu Nowy przed Nami)...ogólnie rzecz mówiąc można by coś zaplanować.
Wiem, że z planowaniem bywa  różnie ale Ja bez listy zadań nie czułabym się zbyt komfortowo ("Jak dziecko we mgle")...co prawda przy milusińskich planowanie co do dnia czy godziny nie miałoby sensu bo rozczarowań byłoby sporo, ale taka karta na której mam wszystko spisane i na żywo oceniam sytuację co mogę, czy dam zrobić jest dla mnie zbawienna, bo wiem, że robię coś, cokolwiek gdy tylko ktoś zrobi drzemkę lub zaśnie.
I ta radość z odhaczania ....po prostu "Cały czas do przodu"....


W grudniu...można też przygotować własne dekoracje. Ja w tym roku rozpoczęłam od lampionów i słoika pełnego szyszek. Zajęło mi to 30 minut....
Czego potrzebowałam...


- słoiki (małe, duże)
- szyszki (od dobrej teściowej spod sosny)
- piasek (najlepiej z plaży z nad Bałtyku...hihi)
- koronki (najlepiej takiej z dwustronną taśmą klejącą..ja znalazłam takie w KiK-u)
- mini dzwoneczki (upolowałam w Lidlu)
- małe świeczki typu tealight (z ulubionymi zapachami)
- tasiemki, sznurki, dodatkowe ozdoby np. pompony, gwiazdki
- marker kredowy (też się może przydać,w razie co biały korektor w formie pisaka)

Uwaga: jeśli macie kota nie polecam zostawiać piasku w misce na blacie kuchennym....można rano doznać szoku.

W każdym razie kiciuś próbował później nadrobić swoje niecne czyny...i pomagał (pilnować dzwoneczków)

Male lampiony
koronka - sznurek z dzwoneczkiem - piasek - mini świeczka tealight



Dekoracja z szyszuniami
duży słój - koronki - sznurki z zawieszką i dzwoneczkami - tasiemka z pomponami - piasek, szyszki



I zdziałałam...


Do środka dużego słoja można zapakować też mini lampki, te moje były jednak trochę za duże ...
---
co jeszcze...
W grudniu po południu zdecydowanie można odpłynąć przy świątecznych, klimatycznych utworach....
podrzucam link do przesłuchania...o tu 


Niech moc grudniowa będzie z Wami:)

Ps. A Wy co lubicie robić w grudniu?

Pozdrawiam
Agea 

środa, listopada 29, 2017

Zasmakowane...

Zasmakowane...
Lubię gotować i piec. Sama nie wiem dlaczego aż tak wielką sprawia mi to przyjemność...bo po tym wszystkim czeka na mnie zawsze pełny zlew naczyń...ale ta przyjemność rozsmakowania się wygrywa. Nie zawsze jest też tak, że wszystko wychodzi ale staram się nie poddawać i nadal próbować różnych smaków. Zauważalne jest też to, że od dłuższego przebywania w domu moja aktywność kulinarna bardziej się rozszerzyła ale myślę sobie, że teraz jest właśnie najlepszy moment. Za jakiś czas czeka mnie powrót do pracy (oj będzie płacz:() i pewnie nie znajdę zbyt wielu czasu na nowości. Chociaż kto wie, może rzeczywiście jak się bardzo czegoś chce to dąży się do tego żeby jednak znaleźć czas i to zrobić. Oby tak było. Bo szkoda życia żeby nie spróbować czegoś nowego, a póki jest się zdrowym i można to moim zdaniem żal by było nie skorzystać. 
Co do kuchni, to mam nadzieję, że tam gdzie kiedyś zamieszkam będzie zmywarka i dużo miejsca do pichcenia. Oj wtedy to będzie szaleństwo:) 
Dzisiejszy post miał być zbiorem kilku przepisów, które bardzo polubiłam i które mogę polecić. Choć wiem, że każdy z Nas ma swoje upodobania smakowe i też nie zawsze wszystkim da się dogodzić...hehe.
Co by dużo się już nie rozpisywać to w kwestiach śniadaniowo, obiadowo, słodkościowo, kolacyjnych...polecam

ŚNIADANIOWO
---
Zawijaski na szybko


Zawijaski sprawdzają się gdy marzy się właśnie ciepła przekąska, śniadanie lub nawet kolacja.
Pamiętam jak pierwszy raz skosztowałam je u przyjaciółki Agati... już wtedy wiedziałam, że będę do nich powracać.
Aby je zrobić potrzebujemy: ciasto francuskie, pesto (najlepiej zielone - ja tym razem dodałam czerwone bo okazało się, że tylko wydawało mi się, że mam zielone), ser feta, pomidorki suszone w oleju i na tym można by poprzestać ja dorzuciłam kilka listów rukoli i czarne oliwki. W zasadzie za każdym razem można zmieniać składniki.


Zawijaski wkładamy do piekarnika na 200 stopni na ok. 12 minut (aż do zarumienienia). 
Ps. a jeszcze powiem, że są też dobre na zimno i można je zabrać do pracy.

Pasto-sałatka z makrelą


Składniki nieskomplikowane bo:
- makrela wędzona sztuk 1 (rozdrobniona)
- ogórki kiszone sztuk 2 (pokrojone w kostkę)
- jajka ugotowane na twardo sztuk 2 (pokrojone w kostkę)
- a do tego majonez... tak około1-2 łyżek (jak kto woli).
Doprawienie solą i pieprzem jest wskazane.

Bułeczki posmarować i zajadać.

Przepis użytkowany przez Nas od dawien dawna, jeszcze za czasów studenckich i narzeczeństwa:)

OBIADOWO
---
W tym dziale polecę Wam dwie książki, jedna z nich to "Rodzinna kuchnia Lidla. 40 sprawdzonych przepisów na wspólne chwile i pyszne dania". Lubię do niej zaglądać. 
Wiele przepisów wstrzymuję aby zrobić je razem z córcią gdy troszkę podrośnie, niektóre robię sama.



I tak na przykład z polecenia Agnieszki z Agafia-art skusiłam się na spróbowanie zupy. Na co dzień, dotychczas jadałam tradycyjne zupy teraz powoli wkraczam w nowy rozdział. Choć przyznam, że zupencje miały należeć do męża i tak po części jest jednak nowości należą całkowicie do mnie.

Zupa z ciecierzycy z mleczkiem kokosowym wyszła mi smakowo. 
I w zasadzie to po niej otworzyłam się na nowe smaki jeśli chodzi o zupy.


Samo wydanie książkowe bardzo zachęca do wypróbowania


Ryba pieczona w ziołowym pesto
Z tej samej książki jeszcze wcześniej przed zupą spróbowałam pieczonej ryby...teraz jest to jedno z ulubionych dań rybnych, przygotowuje się je szybko i jest bardzo smaczne...no i przede wszystkim zdrowe:)


Nasze pierogi z twarogiem
Długo szukałam przepisu pysznego, farsz zawsze wychodził w porządku ale ciasto nie zawsze, zazwyczaj problemem była twardość...teraz już bezproblemowo (dzięki Sister)


Składniki:
- 3 szklanki mąki
- 1 szklanka gorącej wody
- 1 jajko
- 3/4 łyżeczki soli
- 1 łyżeczka oleju

Wszystkie składniki zagniatamy, rozwałkowujemy, odznaczamy okręgi....i pakujemy farsz do środka

Farsz twarogowy
500g twarogu
1-2 żółtka
2 łyżki cukru pudru (do smaku...tu bywa różnie bo dużo zależy od twarogu)


Pierś z kurczaka z pieczarkami w sosie śmietanowym



Uwielbiam robić obiady, które można przygotować wcześniej a gdy nadchodzi moment karmienia wystarczy tylko dogotować makaron, ryż i podgrzać sos. Udało mi się taki znaleźć, niby nic wykwintnego ale smakowite to to jest, więc jeśli ktoś lubi kurczaka, pieczarki, cebulkę i do tego śmietanę to polecam.
W przepisie polecają podawać z ziemniakami lub kaszą ale miałam taką ochotę na makaron, że inaczej być nie mogło.
A więc dziś na obiad poleca się pierś z kurczaka z pieczarkami w sosie śmietanowym.
Ooo, a przepis odkryłam tu
http://allrecipes.pl/przepis/10306/pier--z-kurczaka-z-pieczarkami-w-sosie--mietanowym.aspx

Przy obiadach wspomnę Wam jeszcze o jednej książce, która w zasadzie cały czas leży na wierzchu, nie odkładam jej na półkę....
To nowa książka Ani Starmach "Pyszne obiady"



Działam z nią zupowo, makaronowo, zapiekankowo i risottowo...
w kolejce czekają jeszcze słodkości. Polecam, idealna jest też dla początkujących, przepisy nie są skomplikowane, większość składników można zakupić w osiedlowych sklepach i ....po prostu działać.
było risotto kurczakiem i dynią, zapiekana ziemniaczana z ryba, kotleciki mielone, spaghetti carbonara i bolognese, była i zupa koperkowa...




czas na SŁODKOŚCI
---
Batony owsiane


Zachciało się, więc zrobiłam... można by rzec batoniki owsiane polecają się na przekąskę
Robi się je bardzo szybko, co dla mnie duże znaczenie...

Składniki:
2 banany
2 łyżki miodu
2 szklanki płatków owsianych
garstka jagód goji, rodzynek, orzechów włoskich, daktyli.
Mieszamy, wykładamy na keksówkę wyłożoną papierem do pieczenia, "ubijamy" i wkładamy do piekarnika na 20 minut na 180 stopni. Po wystudzeniu chowamy do lodówki, żeby stwardniały. Później kroimy. 
Mąż stwierdził, że wcale nie są takie słodkie jak się na początku robienia wydawało. 
Też tak uważam, dlatego będę bawiła się kolejnymi dodatkami. 

Przepis i pomysły na dodatki znalazłam tu
http://lifemanagerka.pl/2014/03/domowe-batoniki-owsiane/
Z resztą, polecam blog Agnieszki


Nasz Blok czekoladowy
Oj, no muszę Wam go przypomnieć, bo grzech by było go nie spróbować. Pisałam już o nim na drugim blogu czyli moim Pamiętniku kulinarnym, który ostatnio mało jest aktualizowany ale kto wie może i tam zrobię porządki. Idą święta więc może ktoś się skusi.


Składniki:
- 500dag mleka w proszku
- kostka margaryny Kasia
- pół szklanki wody
- 6 łyżek kakao
- 2 szklanki cukru
- herbatniki (3 małe opakowania)
- można dodać orzechy, rodzynki (po 3 garście z każdego)
Wykonanie:
Mleko w proszku wymieszać z: kakao, herbatnikami, rodzynkami, orzechami i herbatnikami.
W garnku zagotować cukier, wodę i margarynę. 
Po zagotowaniu dodać wcześniej wymieszane mleko w proszku, kakao, herbatniki, orzechy.
Następnie wlać do tortownicy lub keksówki i po ostygnięciu wstawić do lodówki.

KOLACYJNIE
---
Sałatka warstwowa


przepis dla chętnych na dużą miskę....troszkę jest przy niej pracy, ale powiem Wam, że warto. Najczęściej robimy ją przy okazji świąt, bo wychodzi jej bardzo dużo i jest dosyć syta..
Można zapakować ją do jednej dużej przezroczystej miski, wtedy widać ladnie ułożone warstwy albo zrobić dwie mniejsze wtedy można kogoś obdarować.

Składniki:
Dwie torebki ryżu ugotować z dwoma łyżeczkami Vegety

1️ warstwa 
jedna torebka ryżu z przyprawą carry
dwie średnie cebule pokrojone w kostkę 
trzy średnie ogórki kiszone pokrojone w kostkę 
pół słoika ketchupu 

2️ warstwa
jedna torebka ryżu 
trzy jajka ugotowane pokrojone w kostkę
jeden pęczek szczypiorku pokrojony, posypany solą i pieprzem 
pół słoika majonezu 
jedna duża papryka pokrojona w kostkę 
dwa pomidory bez skórki pokrojone w kostkę 
jedna puszka groszku 
pietruszka i koperek do posypania

Tarta z cukinią
Ooo, i ten przepis to też zdradziła mi przyjaciółka i też go polubiłam. Dla Nas, dla gości...taka kolacja na ciepło. Czasem na takie też się ma ochotę.


Składniki:
- ciasto francuskie
- 1 jajko
- 100-150ml śmietany 30%
- 1/2 piersi z kurczaka pokrojona w kostkę i podsmażona
- 1 mała cebula pokrojona w kostkę i podsmażona
- 1 cukinia obrana i pokrojona w plastry
- 1/2 opakowania fety pokrojona w kostkę

Wykonanie:
Ciasto francuskie wyłożyć plastrami cukini, położyć kurczaka z cebulą, posypać fetą. Doprawić przyprawami np. papryka, sól, pieprz, bazylia, oregano. 
Wstawić do piekarnika na 15 minut, na 200 stopni. 
Jajko wymieszać ze śmietaną, doprawić i zalać farsz, piec jeszcze 15-25 minut aż się zetnie. 
Zamiast cukinii można dodać podsmażony szpinak i można też zrobić wersję bez kurczaka.

*
Ciasto francuskie stało się u mnie dosyć popularne...więc mogę Wam polecić jeszcze Tosty francuskie z szynką, żółtym serem, pomidorem i ogórkiem. Zajadałam takie u siostry....pakujemy po plasterku każdego składnika, posypujemy ulubionymi przyprawami i zapiekamy około 10 - 12 minut w 220 stopniach.


Albo jeszcze Warkocz z ciasta francuskiego z plasterkami piersi kurczaka w pesto, żółty ser, kukurydza i rukola...i posypujemy ziołami prowansalskimi.




Czas na moje dzieciaczki
---
Słoiczki i soczki
Mam małego młodzieńca i powoli rozszerzamy dietę, w jej ramach czynię małe owocowe słoiczki.
Owoce i warzywa mogą być albo gotowane w wodzie albo na parze, moga być też pieczone. Później je blenderuję, mieszam smaki, pakuję do małych słoiczków i wekuję.


Soki powstają gdy wybieram gotowanie owoców w garnku z dodaniem wody.





Gdy odleję sok, zostają do zmiksowania owoce, które później  również pakuję do małych słoiczków lub od razu trafiają do brzuszka.


Kolejny etap wekowanie...zakręcam i wkładam do wody, gotując je około 20 minut.
Tak wyglądają nasze zapasy na kilka dni.


Mam też książkę, która inspiruje do zrobienia nowości dla dzieciaczków, czasem wystarczy dodać jeden lub dwa składniki do tego co dotychczas i wychodzi coś zupełnie innego w smaku. Warto próbować i najważniejsze to się nie poddawać. Wiem, że niestety czasem jest tak, że dzieciaczki moje nie mają na coś  ochoty...a ponieważ są jeszcze zbyt male aby to powiedzieć przed zrobieniem to cóż zrobić...trzeba to przeczekać.


 Na rynku nie dawno ukazała się też nowa książka godna uwagi "Do brzucha malucha i całej rodziny. Niecodzienna książka o tym, jak codziennie jeść zdrowo, mądrze i smacznie." Napisały ją dziewczyny, które obserwuję na Instagramie...Daria Rybicka I Katarzyna Bonczek....chyba muszę się w nią zaopatrzyć:)

Hit naleśnikowy panienki Lei
No wiecie, nie będę ukrywała....choć to może nie do końca takie zdrowe ale aktualnie niestety ulubione danie...tego by nigdy nie odmówiła. Co to?
A to proszę są to zwyczajnie zwyczajne naleśniki, posmarowane kremem czekoladowy i wyłożone kawałkami banana....nie ukrywam, że ja też je bardzo lubię...pamiętam jak z koleżanką i jej córcią udawałyśmy się jeszcze nie tak dawno do naleśnikarni i zamawialiśmy naleśniki z nutellą, bananami, gałką lodów waniliowych a do tego...herbatka earlgrey z jaśminemmm....fajne czasy


ooo i proszę jakże by inaczej mogłabym skończyć....tylko na słodko.

A Wy co polecacie?

Miłego tygodnia Wam życzę

Pozdrawiam
Agea
Copyright © 2016 Agea Happiness-Moje Pasje , Blogger